Drób musi zostać pod kluczem

Od dzisiaj zaczynają obowiązywać restrykcyjne zasady dotyczące drobiu. Już teraz polscy hodowcy narzekają na spadek cen, a sklepy zwiększyły standardy bezpieczeństwa sprzedawanych produktów. Ryzyko przeniesienia z Rumunii niebezpiecznego dla ludzi wirusa ptasiej grypy jest realne.

Minister rolnictwa zakazał handlu żywymi ptakami na targach, przetrzymywania drobiu na otwartej przestrzeni i organizowania wystaw ptaków. Kury, kaczki, gęsi, indyki, przepiórki, perliczki, bażanty, strusie, gołębie i kuropatwy mają być odizolowane od dzikich ptaków, które mogą przenieść z Rumunii wirusa ptasiej grypy. Szczyt ptasich migracji spodziewany jest za kilka dni, na przełomie października i listopada.

 – Inspekcja weterynaryjna straszy nas wysokimi karami i serią kontroli. Wirus nie pojawił się w Polsce, a już musimy ponosić koszty paniki, jaka ogarnęła kraj – podkreśla Andrzej Danielak, prezesPolskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu.

Restrykcyjnym kontrolom poddane zostaną ubojnie drobiu, których w kraju jest około 500. Producenci jaj i hodowcy stad rodzicielskich wybudowali śluzy sanitarne. Ich postawienie jest szczególnie ważne w rejonach, gdzie skupia się hodowla drobiu, by samochody poruszające się między fermami nie przenosiły chorób. Producenci drobiu twierdzą, że już teraz spadła jego konsumpcja. Rajmund Paczkowski z Krajowej Rady Drobiarstwa ocenia spadek cen na 25 proc.

Czujne sieci

 – Jeszcze miesiąc temu za kurczaka dostawaliśmy 3 zł, teraz ubojnie płacą 2,3 zł. Wzrosła natomiast sprzedaż jaj – twierdzi Andrzej Danielak.

 – Współpracujemy z ponad 100 laboratoriami, mamy także własne, gdzie są robione testy produktów. Bez kontroli nic nie może się przedostać na półki sklepowe – zapewnia Paweł Tymiński, rzecznik koncernu Jeronimo Martins, który w całym kraju ma 760 sklepów Biedronka.

Sieci handlowe nie lekceważą ptasiej grypy, choć na razie nie zanotowano jej przypadków w Polsce. – Miesiąc temu powołaliśmy komórkę kryzysową, która jest w stałym kontakcie z głównym lekarzem weterynarii – mówi Dorota Patejko, rzeczniczka prasowa Auchan.

 – Zniszczenie zarażonego ptactwa na terenie jednego powiatu pochłonie kilka milionów złotych – ocenia Jarosław Śliwiński, szef wydziału zarządzania kryzysowego lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego.

W czwartek Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaleciło turystom udającym się do Turcji i Rumunii zaszczepienie przeciwko grypie, a na miejscu zachowanie ostrożności i unikanie kontaktów z ptactwem dzikim i hodowlanym. Z krajów tych nie można sprowadzać drobiu ani jego produktów.

Groźna odmiana

Wirus wykryty w minionym tygodniu w Rumunii należy do groźnej odmiany H5N1 – poinformowała w sobotę Komisja Europejska. Rząd w Bukareszcie zaostrzył środki ochronne.

Testy przeprowadzone w Wielkiej Brytanii potwierdzają, że wirus ptasiej grypy z Rumunii należy do tego samego groźnego szczepu H5N1, który stwierdzono wcześniej w Azji i Turcji – ogłosił komisarz Markos Kyprianu. Pozostaje jeszcze do ustalenia związek wirusa z Rumunii z tym wykrytym w Turcji. Komisja pracowała, zakładając taki wynik testu, więc odpowiednie działania ochronne są już w mocy. – Nie ma potrzeby proponowania dodatkowych posunięć w odpowiedzi na potwierdzenie wyniku testów – dodał Kyprianu.

José Manuel Barroso wykluczył jakiekolwiek drastyczne metody, ale z drugiej strony podkreślił dążenie do maksymalnej przejrzystości procedur i informowania społeczeństw 25 krajów UE. Dzień wcześniej eksperci weterynaryjni państw członkowskich poparli działania proponowane przez Komisję, mające zmniejszyć ryzyko przedostania się wirusa do miejsc hodowli drobiu w Europie. Kraje Unii mają same ustalić strefy ryzyka, uruchomić systemy wczesnego ostrzegania, zamykać drób w pomieszczeniach.

Problem weterynaryjny

Komisja przypomniała, że wirus ptasiej grypy to teraz problem weterynaryjny. Eksperci podkreślili, że na tym etapie choroba nie zagraża zdrowiu publicznemu.

Rząd Rumunii objął działaniami ochronnymi terytorium całego kraju: zakazano transportu i sprzedaży żywych ptaków i świń, które mogą zarazić się chorobą. Wniedzielę trwał masowy ubój, w sześciu powiatach na południowym wschodzie kraju wprowadzono pełną blokadę, każdy opuszczający je pojazd musi poddać się dezynfekcji. W ciągu kilku dni sprzedano 2 mln dawek szczepionek, w Bukareszcie zapasy wyczerpały się.

Rząd Niemiec nakazał krajom związkowym, by zmusiły hodowcówdo zamknięcia stad w budynkach. We Włoszech od poniedziałku obowiązuje etykietowanie mięsa drobiu, z podaniem jego pochodzenia i miejsca uboju. Brytyjski lekarz dyżurny kraju jest największym pesymistą. Liam Donaldson ocenia, że nie uda się uniknąć pandemii, która nastąpi, powodując śmierć co najmniej 50 tys. ludzi.

Źródło: Rzeczpospolita