W kogo uderzy grypa?

Pierwszą ofiarą ptasiej grypy padł przemysł drobiarski. Ceny drobiu w ostatnich dniach spadły, aż o 1/3. To sygnał, ze konsumenci zaczynają się powoli odwracać od białego mięsa. Ale prawdziwe kłopoty dopiero mogą się zacząć.

W Rumunii wykryto już ptasią grypę, ale w przeciwieństwie do Turcji, wciąż nie ma potwierdzenia, że jest to najbardziej niebezpieczny rodzaj wirusa o symbolu H5N1. Mimo wszystko Unia Europejska apeluje o przygotowanie na najgorsze.

W Polsce nie zdecydowano się jeszcze na wydanie rozporządzenia nakazującego zamknięcie całego ptactwa w kurnikach oraz zakazu handlu drobiem na bazarach. Chociaż taki dokument leży już na biurku ministra rolnictwa. Będzie podpisany jeżeli H5N1 zostanie w Rumunii potwierdzony. Ptasiej grypy w Polsce nie ma i nie wykluczone, że nie będzie. Ale informacje o zbliżającej się chorobie już swoje zrobiły – narzekają firmy drobiarskie.

 – Rolnik dostaje odszkodowanie za sztuki ubite, natomiast jeżeli zostanie wstrzymana produkcja w firmie – tam odszkodowań nie ma. – mówi Krzysztof Jażdżewski – Główny Lekarz Weterynarii.

Drobiarze i weterynarze zapewniają, że konsumenci mogą się czuć całkowicie bezpiecznie. Po pierwsze wszystkie gatunki drobiu są w każdej rzeźni badane także na obecność ptasiej grypy. Do obrotu trafia więc tylko mięso wolne od jakichkolwiek chorób. Pod drugie nawet, gdyby system nadzoru zawiódł to mięso jest poddawane obróbce termicznej, a wirus ptasiej grypy ginie w temperaturze 70 stopni Celsjusza.

W przypadku wybuchu epidemii największe zmartwienie będą mieli nie konsumenci, ale właściciele zakładów drobiarskich. Wystarczy, że firma znajdzie się w pobliżu ogniska choroby, aby zatrzymać w niej produkcję.

Wstrzymanie na wiele dni dostaw surowca do zakładów drobiarskich bez prawa do odszkodowania to po prostu bankructwo. Firmy zapowiadają, że będą walczyć o zmianę przepisów.

Źródło: Rzeczpospolita