Nasi rolnicy dostaną po kieszeni

Z powodu umocnienia się złotego polscy rolnicy dostaną mniejsze dopłaty bezpośrednie niż rok temu. Pieniądze otrzymają półtora miesiąca później.

Chociaż dopłaty dla polskich rolników wzrosły w tym roku o 20 euro do każdego hektara, w przeliczeniu na złote będą mniejsze niż przed rokiem. Może to być nieprzyjemnym zaskoczeniem dla wielu gospodarzy, którzy spodziewali się co roku wyższych dotacji z UE. – Na to nie mamy wpływu, można się tylko denerwować. Najlepiej by było, gdybyśmy jak najszybciej przeszli na euro, bo nie podlegalibyśmy zmianom kursów – mówi Mariusz Olejnik, rolnik z Opolszczyzny.

2004 rok był korzystny dla rolników, kurs przeliczeniowy euro ustalono na 4,73 złotego. Do jego obliczenia brano średnią z pierwszego półrocza. W tym roku zasady zostały zmienione. Wyznacznikiem jest kurs referencyjny Europejskiego Banku Centralnego. Wczoraj wynosił on 3,9185, czyli aż o 18 proc. mniej niż ten, po jakim rok temu przeliczano polskim rolnikom dopłaty bezpośrednie.

 – Kurs referencyjny jest ustalany codziennie, w drodze konsultacji z bankami centralnymi państw UE i kilkoma spoza Europy. Konsultacje są prowadzone po to, by mieć jak najlepszy obraz sytuacji na rynku, czyli aby pojedyncze transakcje nie zniekształcały kursu – wyjaśnia Wiktor Krzyżanowski, rzecznik Europejskiego Banku Centralnego.

Ministerstwo Rolnictwa negocjuje z Brukselą zwiększenie dopłat. Średnia płatność dla rolników posiadających łąki i zboże ma wynosić w tym roku 125,74 euro, czyli 493 zł. Rok temu rolnik dostawał 503 zł dopłaty do każdego hektara.

KE w przyszłym tygodniu ma zdecydować, czy polscy rolnicy mogą dostać o kilka euro do hektara więcej. Jeśli przychyli się do polskiej prośby, to średnia płatność wyniesie 509 zł. – Dopłaty będą na zbliżonym poziomie do 2004 roku. Decyzje zostaną podjęte w najbliższych dniach – zapewnia Zofia Krzyżanowska, doradca ministra rolnictwa. Zwiększenie dopłat dla polskich rolników jest związane ze zmniejszeniem o 0,5 mln ha zgłoszonej powierzchni upraw rolnych. Płatność podstawowa do każdego hektara wzrosłaby o 2 euro, do 57,42 euro. Tylko rolnicy, którzy uprawiają wierzbę i różę bezkolcową, na cele energetyczne, dostaną mniej bo 55,46 euro.

 – Inne państwa przystępujące do Unii mają taki sam problem, jak Polska. Należało zadbać o to, by przypadkowy kurs ogłaszany jednego dnia nie miał wpływu na wysokość dopłat. Środowisko rolnicze nie jest przygotowane do tego, by zabezpieczać się przed ryzykiem walutowym – mówi Jerzy Plewa z SGGW.

Polacy w porównaniu z rolnikami z państw, które nie używają euro, stracili najwięcej na różnicach kursowych. W państwach, które razem z Polską wstępowały do Unii, różnice kursowe wynoszą zaledwie kilka procent, tylko w Czechach jest to ok. 10 proc. W żadnym z tych państw nie zdarzy się jednak, by rolnicy dostali mniejsze dopłaty bezpośrednie niż rok temu. Jak poinformował Wojciech Pomajda, prezes ARiMR, wypłata zaliczek dopłat bezpośrednich dla rolników jest niemożliwa, gdyż nie ma ku temu podstaw prawnych. Ponadto uruchomienie takiej procedury wiązałoby się z kosztami rzędu 1 – 2 mln zł.

Dzień wcześniej Ministerstwo Rolnictwa poinformowało, że wcześniejsze wypłaty środków są niemożliwe, ponieważ ARiMR nie jest do tego przygotowana.

Źródło: Rzeczpospolita