Znakowanie jaj

Koniec ze znakowaniem kurzych jaj. Dotyczy to jednak tylko małych producentów, którzy utrzymują nie więcej niż 50 kur niosek. Z takiej decyzji ministerstwa rolnictwa niezadowoleni są właściciele dużych ferm.

Sposób chowu, identyfikacja zakładu oraz kraj, z którego pochodzi towar. Takie informacje choć zakodowane, znajdują się na jajach przeznaczonych do sprzedaży. Do tej pory obowiązek znakowania dotyczył wszystkich producentów. Teraz, zdjęto go z tych, którzy utrzymują nie więcej niż 50 kur niosek. Pod warunkiem, że jaja sprzedawane będą bezpośrednio na terenie powiatu, w którym zostały wyprodukowane lub powiatów przyległych.

 – Posiadacze małych ilości kur, jeżeli wprowadzają sami do sprzedaży te jaja, nie będą musieli znakować, z tym, że w miejscu sprzedaży musi być informacja: nazwisko producenta, numer weterynaryjny i wszystkie informacje, które pomogą z identyfikować producenta – przypomina Halina Rutkowska z Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Zdaniem właścicieli kurzych ferm, taka identyfikacja będzie utrudniona. A pojawienie się na rynku jaj bez oznakowania wprowadzi bałagan. – Na rynku polskim nie powinno być towaru nieoznakowanego. Jajka nieoznakowane będą furtką do wprowadzenia także jajek fermowych, nieoznakowanych na rynek polski. A to grozi bałaganem, z tego względu, że w sprzedaży znajdą się jaja niewiadomego pochodzenia – twierdzi Sylwester Gajewski właściciel fermy w Gruszczycach w woj. łódzkim.

Dlaczego Polska wystąpiła do Komisji Europejskiej o zdjęcie obowiązku znakowania kurzych jaj przez najmniejszych producentów? Chodziło o to, by mali gospodarze nie byli zmuszeni do kupowania maszyn do stemplowania jaj numerem identyfikacyjnym.

Zdaniem drobiarzy, ten problem rozwiązałyby pieczątki. A tak, ponad 1/4-tą jaj na polskim rynku trudno będzie zidentyfikować. Jak mówi Sylwester Gajewski, 25 proc. jaj na rynku polskim nie ma swojego źródła pochodzenia. Dlatego ustalenie choroby lub przyczyny choroby będzie niemożliwe.

Produkcja jaj spożywczych w Polsce od wielu lat wzrasta. Około 73 proc. towaru pochodzi z dużych ferm. Reszta z typowych, rozdrobnionych gospodarstw wiejskich.

Źródło: Agrobiznes, TVP1