Trudna droga rzepaku do baku

Rafineria Trzebinia sprzedaje na stacjach biopaliwo wbrew polskiemu prawu, ale zgodnie z normami unijnymi. Brakuje odważnych, którzy poszliby w jej ślady.

Nie ma u nas norm jakości paliw z ponad l0-procentową domieszką komponentów roślinnych. Mimo ponagleń Komisji Europejskiej Polska nie wydała także rozporządzenia dotyczącego jakości estrów produkowanych z rzepaku. Brak tych regulacji ogranicza rozwój rynku biopaliw.

 – Już 14 firm chce rozpocząć produkcję estrów z rzepaku, ale tylko kilka ma zaawansowane projekty inwestycyjne – ocenia Tadeusz Zakrzewski, prezes krajowej Izby Biopaliw.

Rozporządzenie dotyczące estrów metylowych jest gotowe i czeka na akceptację Komisji Europejskiej, ma to się stać do końca września. Określenie norm dla oleju napędowego zawierającego 10 – 30 proc. estrów metylowych nastąpi dopiero w lutym. Mimo to Rafineria Trzebinia od kilku miesięcy sprzedaje biopaliwo zawierające w 20 proc. biokomponenty.

 – To, co robi Rafineria Trzebinia, nie jest zgodne z polskim prawem, ponieważ nie ma norm jakościowych dla paliw z domieszką bio-komponentów od 10 do 30 proc. – twierdzi Zbigniew Kamieński, zastępca dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Energetycznego w ministerstwie gospodarki.

Po tańsze o kilkanaście groszy biopaliwo ustawiają się w Trzebini kolejki. Rafineria twierdzi, że działa zgodnie z prawem. – Rząd powinien wdrożyć unijne przepisy do końca ubiegłego roku. Nie zrobił tego, więc obowiązuje nas prawo unijne. Poza tym, nasze paliwo spełnia wszystkie obowiązujące obecnie normy – zapewnia Grzegorz Ślak, prezes Rafinerii Trzebinia.

Rafineria produkuje rocznie ok. 100 tys. ton estrów metylowych z rzepaku. Na razie jest jedynym polskim producentem biopaliwa z rzepaku, a zapotrzebowanie na ten rodzaj paliwa gwałtownie wzrosło. Głównym kłopotem firm szykujących się do produkcji estrów jest brak zapewnionego finansowania. Przedsiębiorcy inwestujący w biopaliwa ciekłe nie dostają dotacji z unijnych funduszy strukturalnych. Będzie to możliwe prawdopodobnie dopiero od 2007 r.

Na początku roku zbankrutowały Wielkopolskie Biopaliwa, które od kilku lat przymierzały się do uruchomienia produkcji estrów z rzepaku. – Niewprowadzenie na czas ustawy o biopaliwach i postawa banków stały się przyczyną bankructwa – mówi Paweł Stefański z Agro Product, spółki dzierżawiącej majątek Wielkopolskich Biopaliw.
Plany produkcji estrów z rzepaku mają nadal Doschem, Petroestry oraz JK Energy & Logistics. Inwestować chcą też przedsiębiorstwa spożywcze. Elstar Oils założył firmę Biopaliwa, która ma zainwestować 35 min zł w nową fabrykę w Malborku. Planuje produkcję 50 tys. ton estrów rocznie. Mosso z Puchał ma pięć razy mniejszy projekt. – Przygotowujemy się do produkcji estrów z rzepaku, w przyszłym roku mogłoby to być 10 tys. ton. Mamy już pierwszą ofertę odbiorców z Austrii – mówi Tadeusz Kwaśniewski, prezes Mosso.

Krajowe przetwórnie rzepaku szybko zwiększają produkcję. Lor-gan, spółka z Grupy Kapitałowej Na-grol, zwiększyła roczny przerób z 9 do 25 tysięcy ton. Połowę sprzedaje dla przemysłu spożywczego, a 35 proc. do zakładów petrochemicznych. Polski olej rzepakowy zaczyna prynąć do Niemiec. W ubiegłym roku eksport wyniósł 16,7 tys. ton, rok wcześniej były to śladowe ilości.

Zgodnie z dyrektywą Komisji Europejskiej, w 2005 r. 2 proc. energii zużywanej w transporcie powinno pochodzić z biopaliw, a do 2010 r. aż 5,75 proc. W Polsce wskaźnik ten wyniósł 0,3 proc, w tym roku ma to być 0,5 proc, czterokrotnie mniej od unijnych zaleceń.

Źródło: Rzeczpospolita