Jaja w polskich sklepach raczej nieświeże

Połowa jaj kupowanych w polskich sklepach nie nadaje się do spożycia. Reszta nadaje się do zjedzenia, ale świeżymi trudno je nazwać.

Amerykańskie jaja mają dwudniowy termin przydatności do spożycia. Według norm Unii Europejskiej kurze jajo jest świeże przez 28 dni.

Prof. Adam Mazanowski z bydgoskiej Akademii Techniczno–Rolniczej i krakowskiego Instytutu Zootechniki, nasz największy specjalista od jaj, alarmuje: na 10 jaj kupowanych w sklepie jedno jest zepsute, a cztery już zaczynają się psuć. Pozostałe pięć jaj nadaje się do spożycia, ale ze świeżością nie mają niczego wspólnego – ostrzega profesor, bo są „przesiąknięte zapachem gnijącego pomiotu kurzego”.

28 dni świeżości

W Polsce za świeże uznaje się jajo mające nie więcej niż 28 dni, zgodnie z unijną normą. Ale według ekspertów taka norma to kpina, bo już po czterech dniach jajo zaczyna zmieniać smak, zapach, wygląd i wartość odżywczą.

Ważny jest też sposób przechowywania: jajo wymaga dość niskiej temperatury (8–13 stopni) i przewiewu. Przez porowatą skorupkę chłonie jak gąbka wszystkie zapachy, więc nie powinno leżeć np. obok mięsa czy ryb. Najlepszym miejscem byłaby przewiewna i chłodna spiżarnia, a nie lodówka. – Kiedyś na wsiach jaja w lecie przechowywano w chłodnych i przewiewnych paleniskach kaflowych pieców – mówi prof. Juliusz Książkiewicz z Instytutu Zootechniki w Krakowie.

Amerykanie uważają, że świeżość jajo zachowuje tylko przez dwa dni. Producenci zbierają więc jaja co 2–3 godziny, natychmiast składają w magazynach i jeszcze tego samego dnia wywożą do sklepu. Jeśli nie zostaną sprzedane w ciągu dwóch dni zostają przecenione jako mniej świeże.

A w Polsce? Nawet najlepsi hodowcy zbierają jaja najwyżej raz dziennie, a do sklepów wywożą raz w tygodniu. Termin przydatności – 28 dni od zapakowania. Możemy więc kupić jajo, które wedle norm amerykańskich powinno być już pięciokrotnie przecenione, a przecież zwykle przez tydzień czy dwa trzymamy je w lodówce.

 – Niemcy mają takie same unijne normy, a znacznie lepsze jaja. Trzeba walczyć o większą higienę w kurnikach, wprowadzać lepszą karmę dla kur, lepsze rasy ptaków i szybciej sprzedawać jaja – mów prof. Mazanowski.

Na rynku pojawiły się już „siedmiodniówki”, czyli jaja klasy ekstra. Są droższe o ok. 10 proc. od zwykłych. Producent musi je dostarczyć szybciej do sklepu. Jaja są przeceniane, jeżeli sklep w ciągu tygodnia ich nie sprzeda. – Jeśli konsumenci będą szukać dobrych świeżych jaj, to producenci będą musieli je dostarczać – cieszy się prof. Mazanowski.

Niezatapialne jaja

Eksperci radzą by kupować jaja w dniu spożycia i w żadnym razie nie kupować na zapas. Jedni eksperci polecają sklepy (tu mamy datę na opakowaniu), inni radzą kupować na targu „u baby”, bo tylko tu możemy trafić na jaja naprawdę świeże (ale dostawca musi być sprawdzony).

Prof. Julisz Książkiewcz radzi, by jaju najpierw dobrze się przyjrzeć. Najpierw skorupce – świeże ma skorupkę błyszczącą. Potem w domu włóżmy jajo na chwilę do zimnej wody – jeśli wypływa, to zły znak. Jajo poprzez swoją porowatą skorupę paruje i komora powietrzna wewnątrz zwiększa się z czasem. Świeże jajo zachowuje trójwarstwowość – zwarte żółtko, gęste białko wokół niego i najbardziej na zewnątrz białko rzadkie. Jeśli po rozbiciu żółtko rozlewa się na białko, to lepiej zrezygnujmy z jajecznicy.

Źródło: Gazeta Wyborcza