Stanieje olej rzepakowy

Olej rzepakowy może w sierpniu stanieć w sklepach o 5–10 proc. Konsumenci się ucieszą, ale rolnicy uprawiający rzepak mają ból głowy. Ratunkiem dla nich byłaby susza w innych krajach Unii.

Rzepakowe żniwa zaczną się już za kilka dni (ok. 10 lipca). Według wstępnych szacunków za tonę zakontraktowanego rzepaku rolnicy dostaną w tym roku najwyżej 800 zł, podczas gdy w 2004 roku dostawali po 900 zł, a w 2003 – ponad 1000 zł za tonę.

Co to oznacza dla konsumentów? – Zapowiadają się znacznie niższe od ubiegłorocznych ceny oleju – przewiduje Marek Zakrzewski, prezes warszawskich Zakładów Przemysłu Tłuszczowego. Jego zdaniem o wielkości obniżki zadecyduje konkurencja między zakładami tłuszczowymi, które będą walczyły o klientów.

Z sondażu „Gazety” wynika, że olej tłoczony z tegorocznego rzepaku może być o 5–10 proc. tańszy od ubiegłorocznego. Jednak na półkach sklepowych pojawi się on dopiero po sprzedaniu starych zapasów, czyli na początku sierpnia.

Eksport do Niemiec to jest to

 – Pod względem plonów to będzie rok niezły, ale ekonomicznie dla rolników bardzo trudny – przewiduje Czesław Janicki, prezes spółki Bovinas, która jest właścicielem dawnego PGR w Wielkopolsce i uprawia ponad 300 ha rzepaku.

Bovinas jest i tak w dobrej sytuacji, bo część rolników z zachodnich rejonów kraju z pewnością wyeksportuje rzepak do Niemiec.

 – Niemcy rozwijają intensywnie produkcję biopaliw, więc tam jest duży popyt na olej rzepakowy – tłumaczy Ewa Rosiak z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa.

W zeszłym roku, który był rekordowy w Polsce pod względem zbiorów, wyeksportowaliśmy ok. 300 tys. ton rzepaku, z czego do samych Niemiec ponad połowę. Jeśli w tym roku sytuacja by się powtórzyła, to prawdopodobnie cena na rynku krajowym nieco wzrośnie, gdyż tegoroczne zbiory będą niższe.

Od suszy rzepak drożeje

Polskie zakłady przemysłu tłuszczowego przerabiają rocznie ok. 1,2 mln ton rzepaku – na olej i margarynę. To dokładnie tyle, ile spodziewany się w tym roku zebrać. Największy wpływ na zbiory ma pogoda – jeśli zima nie jest mroźna i sucha, a wiosna jest ciepła i wilgotna, to plony będą dobre.

W zeszłym roku pogoda wyjątkowo sprzyjała, więc plony były rekordowe – najlepsi rolnicy zbierali nawet po 6 ton z ha, a przeciętna w kraju doszła do 2,8 tony. W sumie zebraliśmy ok. 1,45 mln ton. W tym roku jest nieźle, ale nie ma mowy o takich plonach – najlepsi rolnicy spodziewają się do 4 ton z ha, a średnia według IER ma wynieść 2,3 t na ha.

O ile spadną ceny? Podstawą jest cena rzepaku na giełdzie w Paryżu – obecnie to 214 euro za tonę. Tę cenę zakłady pomniejszają o kilkanaście euro, tak że rolnicy mogą się spodziewać ok. 800–820 zł za tonę. Niektóre firmy skupujące rzepak, głównie z Lubelszczyzny, ostrzegają, że ich ceny skupu będą jeszcze niższe – spadną nawet do 700 zł.

Jednak w ciągu ostatnich dwóch tygodni rzepak w Paryżu zdrożał o 10 euro na tonie i ta tendencja się utrzymuje. To skutek sygnałów o spadku zbiorów, jakie napływają z wielu krajów Unii. Susza w Hiszpanii, Portugalii, we Włoszech, a nawet w Niemczech może jeszcze ceny podnieść. Producenci opowiadają, że całe byłe NRD jeszcze niedawno było żółte od kwitnącego rzepaku, teraz widać na polach gołe placki – rzepak zasycha.

 – Trudno się cieszyć z cudzego nieszczęścia, ale nie da się ukryć, że susza w NRD nam sprzyja – uważa Janicki.

Mariusz Olejnik, szef Krajowego Związku Producentów Rzepaku, jest przekonany, że sytuacja w Niemczech będzie miała kluczowe znacznie dla cen w Polsce. – Z naszych zachodnich rejonów do Niemiec wyjedzie przynajmniej 150 tys. ton rzepaku, a to podniesie ceny w całym kraju. Także na Lubelszczyźnie cena skupu nie powinna zejść poniżej 800 zł za tonę.

Ratunek w biopaliwach

Zdaniem Ewy Rosiak w dalszej perspektywie sytuację plantatorów może poprawić tylko rozwój produkcji biopaliw w Polsce.

 – Mamy doskonałe warunki do uprawy rzepaku, nie możemy z tej rośliny zrezygnować. A na wzrost spożycia oleju i margaryn nie ma co liczyć – boom był tu w latach 90. i rynek już się nasycił. Tylko biopaliwa zapewnią stały zbyt rolnikom – mówi Rosiak.

Źródło: Gazeta Wyborcza