Zagrożone miliardy z unijnych funduszy

Możemy stracić część unijnych pieniędzy z funduszy strukturalnych, jeśli ich wydawanie w najbliższych miesiącach nie przyspieszy.

Problem w tym, że pieniądze dane nam do dyspozycji przez Unię należy wydać i rozliczyć w dwa lata od momentu uruchomienia projektów (np. budowy drogi czy organizacji szkolenia). Dla inwestycji rozpoczętych np. na przełomie 2004 i 2005 r. termin rozliczenia mija najpóźniej na początku 2007 r., dlatego im więcej pieniędzy wydamy już teraz, tym lepiej.

Liczby są alarmujące. W ramach największego Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego (pieniądze m.in. na drogi czy oczyszczalnie ścieków) Polska ma do dyspozycji prawie 5,2 mld euro. A pod koniec czerwca rząd informował, że wydanych zostało raptem 2,8 mln euro. To 0,06 proc!

Nie lepiej jest w przypadku Europejskiego Funduszu Społecznego (pieniądze np. na walkę z bezrobociem). Z nieco ponad 2 mld euro wydano 0,14 proc. – niecałe 3 mln euro. Najlepiej szły wypłaty z funduszu dla rybaków – 28,2 mln euro, czyli 14 proc. dostępnej sumy.

 – Jesteśmy zaniepokojeni, że w ramach unijnych funduszy zostało wydanych do tej pory mało pieniędzy. To dzwonek alarmowy – przyznaje „Gazecie” wiceminister finansów, Andrzej Jacaszek. – Obawiamy się, że jeśli beneficjenci i instytucje zarządzające nie wystartują z kopyta z przekazaniem nam faktur, to prawdziwa lawina wniosków o płatność ruszy pod koniec 2006 r. I jeśli te wnioski będą dotyczyć projektów rozpoczętych na przełomie 2004 i 2005 r., to wówczas będziemy mieli sytuację kryzysową – ostrzega.

Wtedy koniec dwuletniego okresu rozliczania wniosków będzie bliski. – A przecież każdą fakturę, każdy wniosek musimy w Ministerstwie Finansów sprawdzić – mówi Jacaszek.

 – Jeżeli we wrześniu albo w październiku nie zauważymy znaczącej poprawy, będziemy mieli problem – potwierdza wiceminister gospodarki Marek Szczepański.

Opóźnienie ma wielu ojców

Pieniądze z unijnej kasy nie są wypłacane, bo Polska nie przekazuje do Komisji Europejskiej rozliczeń i faktur. Ale dlaczego ich nie ma?

Część winy ponosi rząd, który grzęźnie w procedurach. Nie układa się współpraca między Ministerstwami Gospodarki i Finansów. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w ciągu ostatnich tygodni różnice zdań między urzędnikami z placu Trzech Krzyży i ul. Świętokrzyskiej stały się tak duże, że muszą interweniować sami szefowie resortów – minister gospodarki Jacek Piechota i minister finansów Mirosław Gronicki.

To prawdziwe kuriozum, że dwaj ministrowie muszą się zajmować np. konkretnymi zapisami wzorców umów o dotacje dla gmin. Ale bez tego wzorca umowy już wybrani beneficjenci nie mogą uruchomić inwestycji. A jeżeli nie uruchomią inwestycji, nie będą mieli faktur. I tak koło się zamyka.

Część odpowiedzialności spada także na regiony. Tu dla odmiany urzędy marszałkowskie boksują się z urzędami wojewódzkimi. Dopóki się nie dogadają, inwestycje nie ruszą. I w efekcie później spłyną faktury.

 – Być może zbudowany w Polsce system jest nieco przeregulowany dziesiątkami szczegółowych rozporządzeń. Procedury są zbyt skomplikowane jeśli chodzi o zbieranie dokumentów, przeprowadzanie przetargów i zatwierdzanie projektów i ich realizację – przyznaje Jacaszek. – Jeśli programy nie będą sprawnie zarządzane, to żadne uproszczenie procedur nie pomoże przyspieszyć wypłat z unijnej kasy – dodaje wiceminister.

To szpila wbita w resort gospodarki. To właśnie on zarządza najważniejszymi częściami funduszy strukturalnych.

Rząd mówi – zdążymy

Rząd zapewnia, że błędy jeszcze da się naprawić. – Spodziewamy się dużej ilości wniosków o wypłatę dotacji od przedsiębiorców. Wnioski o płatność będą też zgłaszać m.in. fundusze pożyczkowe i poręczeniowe – mówi Szczepański.

 – Teraz musimy mobilizować gminy, żeby jak najszybciej przesyłały do urzędów wojewódzkich (a one do nas) faktury za zrealizowane prace lub kupione usługi. Mamy sygnały, że niektóre samorządy wstrzymują się z wysyłaniem faktur – dodaje Szczepański.

Tak samo uważa resort finansów. – Trzeba naciskać na beneficjentów, aby realizowali projekty zgodnie z harmonogramem i jak najszybciej przedstawiali faktury za wykonane prace. Jeżeli gmina np. buduje most, to niech przedstawia faktury za poszczególne etapy prac, np. za budowę kolejnych przęseł – mówi Jacaszek.

Przykład mostu jest o tyle ciekawy, że jeśli beneficjent nie zdąży w terminie rozliczyć choćby ostatniej, najmniejszej faktury (np. za malowanie poręczy) – to wówczas straci całą dotację z Unii.

Źródło: Gazeta Wyborcza