Ceny zbóż, notowania, aktualności

Koncerny mięsne wolą Rumunię

Koncerny mięsne wolą Rumunię
Rumunia może niedługo wygrać z Polską konkurencję w produkcji wieprzowiny. Inwestuje tam Smithfield, największy zagraniczny koncern w polskim sektorze mięsnym. W jego ślady pójdą inni.

Amerykański koncern Smithfield Foods ogłosił, że zamierza zainwestować w Rumunii ponad 800 mln dolarów w ciągu najbliższych pięciu lat. Pieniądze przeznaczy na zakup firm mięsnych i rozwinięcie produkcji wieprzowiny. Po dokonaniu tych inwestycji Rumunia stanie się dla amerykańskiego koncernu najważniejszym rynkiem w Europie Środkowo–Wschodniej. Na razie tę rolę pełni Polska. Koncern jest właścicielem Animexu, największego polskiego producenta mięsa.

Amerykanie już od kilku lat inwestują w Rumunii, głównie z powodu niskich cen dużych ferm trzody chlewnej. W ubiegłym roku kupili największego rumuńskiego producenta mięsa Comtim, który rocznie hoduje 200 tys. prosiąt i ma własną sieć rzeźni. – Inwestycje w Rumunii zależą od potencjału tamtejszego rynku, ale nie będą dokonywane kosztem inwestycji w Polsce – zapewnia Andrzej Pawelczak, rzecznik Animeksu.

W przeciwieństwie do rumuńskich władz, polscy politycy i ekolodzy nie popierają powstawania ferm wielkoprzemysłowych. Na decyzje inwestycyjne koncernów mięsnych w Polsce wpływają także wysokie wymogi ochrony środowiska, narzucone przez Unię Europejską. Do końca ubiegłego roku 11 spośród 21 ferm Smithfielda w Polsce powinno mieć zintegrowane pozwolenia zapobiegania zanieczyszczeniom. Są to certyfikaty świadczące o tym, że firma stosuje najmniej szkodliwe dla środowiska technologie. Na razie pozwolenia uzyskało 6 ferm.

 – Nie prowadzimy już nowych inwestycji w Polsce, ale staramy się przeprofilować produkcję. Zamierzamy podpisywać kontrakty z polskimi rolnikami, którym dostarczymy nasze prosięta do hodowli – mówi Mirosław Dackiewicz, wiceprezes firmy Prima należącej do Smithfielda.

Dodaje, że gdyby na polskim rynku była możliwość przejęcia dużych ferm, spełniających restrykcyjne unijne wymogi ochrony środowiska, to Smithfield mógłby tu inwestować. Takich możliwości jednak nie ma, jest natomiast duży opór lokalnych środowisk przed rozwijaniem ferm wielkoprzemysłowych.

Podobne problemy z uzyskaniem zintegrowanych pozwoleń zapobiegania zanieczyszczeniom ma duński Poldanor, właściciel 20 ferm w Polsce. Duńczycy także nie zamierzają rozwijać produkcji wieprzowiny w nowych fermach w naszym kraju, ale skupią się na inwestycjach na Ukrainie i w Rumunii. Ich zdaniem, najbardziej atrakcyjny jest rynek ukraiński ze względu na małą liczbę zagranicznych inwestorów i duży deficyt mięsa.

Na razie rumuńska wieprzowina nie trafia na rynek unijny – z powodu wymogu posiadania unijnych certyfikatów żywności. Gdy jednak Rumunia stanie się członkiem Unii Europejskiej, polscy producenci wieprzowiny będą musieli stawić czoła rumuńskiej, tańszej konkurencji.

 – Rumunia była kiedyś dużym eksporterem wieprzowiny i jest zupełnie realne, że przy tak dużych inwestycjach zagranicznych wkrótce odbuduje swój potencjał produkcyjny. Podobnie może być z Ukrainą i Rosją, która uruchomiła preferencyjne kredyty na rozwój ferm wieprzowych – mówi Witold Choiński, sekretarz generalny związku Polskie Mięso.

Jego zdaniem, za pięć lat polscy producenci mogą także obawiać się eksportu rosyjskiej wieprzowiny.

Źródło: Rzeczpospolita

Powrót do aktualności