Producenci biopaliw czekają na ułatwienie im przez rząd działalności

Kilkanaście firm, które mogłyby produkować paliwa z rzepaku, kukurydzy i pszenicy, czeka na ulgi w akcyzie na biokomponenty.

W tym roku, według unijnych wymagań, 2 proc. energii w benzynie i oleju napędowym powinno pochodzić ze źródeł odnawialnych, np. z roślin. Polsce nie uda się tego osiągnąć, podobnie jak 23 innym państwom Unii. Komisja Europejska wysłała do polskiego rządu formalny list, który jest pierwszym krokiem w procedurze za naruszenie prawa w dostarczeniu raportu o produkcji biopaliw. Bruksela nie tylko straszy karami. Zapowiedziała także wprowadzenie ulg w podatku od paliw z domieszką roślinnych komponentów.

Projekty już są

Gminy, rolnicy, cukrownie, koncerny spożywcze i naftowe mają już projekty inwestycji w biopaliwa. Zanim je rozpoczną, chcą gwarancji wieloletnich zwolnień z akcyzy na biokomponenty dodawane do benzyny i oleju napędowego.

 – W Polsce jest przygotowanych kilkanaście projektów inwestycji w biopaliwa. Problemem jest jednak ich finansowanie. Banki niechętnie udzielają kredytów, bo bez ulg w akcyzie producenci mogą mieć kłopot ze sprzedażą – twierdzi Mariusz Olejnik, przewodniczący Komisji do Spraw Biokomponentów Stosowanych w Paliwach Ciekłych i Biopaliwach Ciekłych, powstałej przy ministrze rolnictwa.

Polskie Młyny, należące do posła Zbigniewa Komorowskiego i jego rodziny, powołały spółkę Biopaliwa, która zbuduje zakład produkcji bioetanolu w Goświnowicach na Opolszczyźnie. Inwestycja warta 60 mln euro nie ma jeszcze dopiętego finansowania. Zakład docelowo z 350 tys. ton kukurydzy bądź pszenicy rocznie będzie produkował 100 mln bioetanolu.

 – Fabryka będzie podobna do tych, jakie budowane są obecnie w Niemczech czy Hiszpanii. Ekonomicznie uzasadnione jest produkowanie tylko ponad 100 mln litrów rocznie – ocenia Józef Pyrgies, prezes Biopaliw.

Cargill Polska, jeden z największych producentów oleju rzepakowego na świecie, nie wyklucza produkcji biopaliw. W Bielanach Wrocławskich ma linię produkcyjną etanolu. Początkowo firma miała produkować 120 tys. t izoglukozy, ale unijne limity pozwalają na produkcję tylko 26,8 tys. ton, dlatego koncern szuka nowych rozwiązań. Produkcja biopaliw może być także alternatywą dla zamykanych cukrowni, zwłaszcza że planowana reforma unijnego rynku cukru zakłada obcięcie krajowych kwot produkcji.

Łatwiej za granicą

Projekty inwestycji w biopaliwa snują także rolnicze gorzelnie, które rocznie mogą produkować ok. 330 mln litrów spirytusu. Przerabianie pszenicy i żyta na bioetanol gwarantowałoby rolnikom odbiór zbóż, których w tym roku jest za dużo na rynku.

W produkcję biopaliw w Polsce chcą inwestować też francuscy rolnicy. Założona przez nich firma Sofiproteol wraz z Zakładami Azotowymi w Kędzierzynie–Koźlu i Krajowym Zrzeszeniem Producentów Rzepaku powołała spółkę Biodiesel Silesia. Chcą zmodernizować instalację produkcji estrów w zakładach azotowych. Francuski inwestor czeka jednak na zachętę ze strony polskiego rządu. We Francji biokomponenty dodawane do paliw mają gwarantowane zwolnienie z akcyzy przez 6 lat. Francja zapowiedziała, że w ciągu najbliższych trzech lat potroi produkcję biopaliw. Rocznie wartość ulgi dla inwestorów wyniesie ok. 320 mln euro.

O tym, że łatwiej jest inwestować w biopaliwa za granicą niż w Polsce przekonuje Rafineria Trzebinia, należąca do PKN Orlen. Jako jedyna w Polsce produkuje ona na dużą skalę estry metylowe z oleju rzepakowego. Teraz uruchamia inwestycję w Rostoku, którą w 30 proc. dofinansowują niemieckie władze.

We wschodnich Niemczech fabrykę bioetanolu stawia m.in. koncern cukrowniczy Sudzucker, obecny także w Polsce. Nowe niemieckie zakłady produkujące bioetanol będą potrzebować rocznie ponad 1,4 mln ton surowca do produkcji, głównie żyta. Nie wykluczają możliwości sprowadzania ziarna z krajów nowo przyjętych do Unii, takich jak Polska.

Źródło: Rzeczpospolita