Brak polskich ofert na eksport pszenicy z dopłatami

Polscy przedsiębiorcy nadal nie wykazują zainteresowania eksportem pszenicy z dopłatami z Unii Europejskiej. W kolejnym unijnym przetargu, który odbył się w ostatni czwartek, nie było ofert z Polski – poinformował w poniedziałek PAP rzecznik prasowy Agencji Rynku Rolnego (ARR) Radosław Iwański.

Zdaniem przedstawicieli rynku, brak zainteresowania polskich eksporterów wynika ze zbyt niskich dopłat.

Na ostatnim przetargu na eksport pszenicy z Unii do krajów trzecich, Unia ustaliła poziom dopłat na 10 euro do tony ziarna. Łącznie ze wszystkich krajów uczestniczących w przetargu, zgłoszono chęć sprzedaży 714,7 tys. ton ziarna, Unia zaakceptowała 451,7 tys. ton.

Przetargi polegają na tym, że sam eksporter deklaruje, na jaką dopłatę liczy ze strony Unii. Propozycje były od 6,9 do 13,99 euro dopłaty do tony. Złożono 55 ofert.

Jak zaznaczył Iwański, w pięciu dotychczasowych przetargach Unia dopłaciła już do około 2,1 mln ton pszenicy. Limit eksportu tego zboża został określony przez UE na 2 mln ton. Rzecznik zauważył, że stawki dopłat do pszenicy rosną z przetargu na przetarg. W pierwszym UE dopłacała zaledwie 4 euro do tony ziarna, obecnie subwencja wynosi już 10 euro do tony, a niewykluczone, że w następnych przetargach dopłaty jeszcze się zwiększą. ARR liczy, że wyższe dopłaty mogą zainteresować polskich eksporterów.

Zdaniem prezesa Izby Paszowo-Zbożowej Bohdana Judzińskiego, przyczyną braku zainteresowana eksportem pszenicy są za niskie dopłaty ze strony Unii. Dla Polski opłacalne byłyby dopłaty na poziomie 15-15 euro/t.

Wyjaśnił, że z dopłat korzysta głównie Francja, która jest tradycyjnym eksporterem pszenicy do krajów Afryki Północnej i na Bliski Wschód. Bliskość położenia tych krajów zapewnia Francuzom opłacalność kontraktów. W przypadku Polski koszty transportu byłyby zbyt wysokie.

„Gdyby dopłaty UE wzrosły powyżej 15 euro, polscy przedsiębiorcy dopiero mogliby zacząć się zastanawiać, czy w ogóle warto i gdzie” – powiedział w poniedziałek PAP Judziński. Uznał, że takim rynkiem ewentualnie mogłaby być Azja lub Ameryka Płd. Judziński jest też zdania, że Unia zwiększy limit eksportu z dopłatami, gdyż jest to bardziej korzystne niż dopłaty do przechowywania zbóż.

Obecnie średnie ceny giełdowe pszenicy wynoszą: we Francji – 111 euro/t, w Niemczech – 113 euro/t, amerykańska pszenica kosztuje 139 USD/t, a argentyńska 90 USD/t. Ceny na rynku wewnętrznym wynoszą: na Węgrzech – 93 euro/t, na Litwie – 94 euro/t, w Polsce – 104 euro/t. Przeciętna cena tony pszenicy w UE wynosi 111 euro.

Iwański przypomniał, że minimalna eksportowa partia wynosi 1 tys. ton pszenicy. Zabezpieczenie wynosi 12 euro za tonę. Komisja Europejska wydała zgodę na eksport 2 mln ton pszenicy z krajów Unii do krajów trzecich. Oferty są przyjmowane w każdy czwartek do godz. 10.00.

Jak poinformował Judziński, obecnie ceny pszenicy paszowej na rynku utrzymują się na poziomie 380-390 zł/t, zaś konsumpcyjnej – 405-415 zł/t; jęczmień kosztuje ok. 380 zł/t. Dosyć wysoka cena jęczmienia na polskim rynku powoduje, że jego eksport, nawet z dopłatą, jest nieopłacalny. Brak zainteresowania eksportem jęczmienia z unijną dopłatą potwierdza również rzecznik ARR. Jak powiedział, dotychczas żadna z krajowych firm nie stanęła do przetargu.

W ostatnim przetargu na jęczmień, 3 marca, zgłoszono łącznie 10 ofert na wywóz 174 tys. ton jęczmienia z dopłatą wynoszącą od 15,99 do 27,94 euro/t. Komisja Europejska odrzuciła wszystkie oferty.

Dotychczas Unia subsydiowała wywóz 1,3 mln ton jęczmienia, a limit eksportu tego zboża wynosi 3 mln ton.

Źródło: Puls Biznesu