Spór rolników z producentami nawozów

Zużycie nawozów w Polsce jest znacznie niższe niż w innych krajach UE. Relatywnie najtańszymi nawozami w 2004 r. były: sól potasowa, fosforan amonu, mocznik i polifoska, najdroższymi – superfosfaty i saletrzak. Według oceny resortu rolnictwa, zaopatrzenie polskiego rynku w nawozy jest niewystarczające, a ich ceny są niekorzystne dla rolników.

Zabezpieczenie potrzeb rolnictwa w nawozy w I kwartale 2005 roku w skali kraju wynosi w przypadku nawozów: azotowych 20-40 proc., potasowych 50-70 proc., fosforowych 80-100 proc., a wieloskładnikowych – 80-90 proc. Od stycznia 2004 r. do stycznia 2005 r. najbardziej wzrosły ceny nawozów potasowych – o ok. 50 proc., a najmniej zdrożały nawozy wieloskładnikowe i fosforowe.

Na niedostateczne zaopatrzenie rynku krajowego w nawozy miały wpływ ograniczenie importu nawozów z Białorusi, Ukrainy i Rosji, zwiększenie eksportu do krajów UE oraz wysokie ceny surowców i sezonowość zakupów przez odbiorców. Jak poinformował resort gospodarki, od 2003 r. odnotowuje się poprawę sytuacji w rolnictwie i zwiększenie zapotrzebowania na nawozy. Jednak, mimo że przemysł zwiększył produkcję nawozów, nie pokrywają one krajowego zapotrzebowania. W 2003 r. sprzedano 3,6 mln ton. W pierwszych trzech kwartałach 2004 r. sprzedano 2,85 mln ton, wobec 2,6 mln ton w analogicznym okresie 2003 r.

Podczas obrad sejmowej Komisji Rolnictwa stwierdzono, że dystrybucję nawozów w Polsce opanowała grupa 5-6 dilerów. Dyktują oni poziom cen nawozów na rynku i w związku z tym osiągają nadmiernie wysokie korzyści. Niemożliwe jest kupienie nawozów bezpośrednio od producenta, nawet jeżeli zbierze się grupa rolników, która jest zainteresowana nabyciem większej ilości nawozów. Zakłady produkujące nawozy tłumaczą wzrost cen przede wszystkim wzrostem cen gazu oraz surowców, takich jak soda potasowa czy fosforyty i apatyty. Najniższe ceny nawozów są latem, a najwyższe w sezonie, tj. od stycznia do marca. Zdaniem przedstawicieli producentów głównym kryterium wyboru odbiorców hurtowych jest gwarancja zapłaty za towar oraz rytmiczne jego odbieranie przez cały rok, a nie tylko w sezonie.

Jak powiedział Krzysztof Pasikowski, kierownik działu sprzedaży zakładów w Policach, jego firma rzeczywiście 70 proc. swojej produkcji sprzedaje dilerom. Współpracuje ze 140 stałymi odbiorcami, a głównym kryterium ich doboru jest wiarygodność i pewność otrzymania zapłaty. Prezes zakładów w Kętrzynie Jerzy Majchrzak poinformował, że jego firma współpracuje z 50 odbiorcami hurtowymi.

Dla wszystkich dilerów cena jest jednakowa. Zakłady sprzedają głównie nawozy na przedpłaty, natomiast przy odroczonej płatności wymagane są dodatkowe gwarancje. Krzysztof Chabros z zakładów w Puławach powiedział, że firma ma podpisane 58 umów kontraktacyjnych z wyprzedzeniem rocznym, gdyż musi planować wielkość produkcji. Ceny dla wszystkich odbiorców hurtowych są jednakowe. Włocławskie zakłady Anwil mają ok. 70 odbiorców hurtowych, ale żaden z nich nie może kupić więcej niż 5 proc. produkcji. – Anwil nie narzuca dilerom ceny, po jakiej mają sprzedawać nawozy. Cenę reguluje rynek – powiedział Benedykt Michniewicz, prezes Anwilu.

Źródło: Gazeta Prawna