Jak przykryć gnojowicę

Do 1 maja około 2,5 tys. ferm trzody chlewnej będzie musiał zmienić sposób przechowywania gnojowicy. Dla wielu z nich może to nierealny zadanie z powodu braku czasu i wysokich kosztów.

Posłowie odrzucili w piątek poprawki Senatu do uchwalonej przez Sejm w lutym nowelizacji ustawy o nawozach i nawożeniu. Kontrowersje dotyczyły pokrywy na zbiornikach z gnojowicą.

Sejm chciał by zamknięcie zbiorników sztywne i szczelne, Senat zaś zaproponował złagodzenie tego przepisu. – W Unii nie ma tak ostrych przepisów. Zbiorniki mają być zakryte, ale nie w sposób sztywny. Nakrywa się je pianką, plastikiem czy nawet neutralizuje chemicznie – mówi Mirosław Dackiewicz, wiceprezes spółki Agri. Firma na potrzeby Animeksu – największych zakładów mięsnych w kraju – zarządza fermami świń.

Senatorowie zaproponowali więc, by minister rolnictwa wspólnie z ministrem środowiska w drodze rozporządzenia określali szczegółowe warunki dotyczące zbiorników do przechowywania gnojowicy, uwzględniając skalę chowu trzody oraz warunki lokalne. Sejm odrzucił tą poprawkę Senatu stosunkiem głosów 232 do 168.

Jeśli prezydent podpisze ustawę może to doprowadzić do likwidacji wielu polskich ferm, które nie będą w stanie spełnić tych warunków. W grę wchodzą duże koszty: niektóre tzw. laguny mają wielkość stadionu sportowego, a koszt ich przykrycia sięga milionów złotych.

Do tego ciągle hodowcy nie wiedzą co jest uznane za sztywne pokrycie. Czy np. fermy należące do duńskiej spółki Poldanor na Pomorzu, która swoje laguny przykryła plastikiem (zgodnie z przepisami Unii) będą musieli je zastąpić innym dachem? Zgodnie z ustawą minister środowiska musi podać warunki techniczne przykrywania zbiorników, czyli określić co to znaczy „sztywna pokrywa”.

Termin wejścia w życie ustawy to 1 maja 2005 r. Przepisy dotyczą wszystkich gospodarstw, które posiadają powyżej 2 tys. sztuk świń, a jest ich w Polsce 2,5 tys.

Zaostrzenie rygorów przechowywania gnojowicy to zwycięstwo sejmowego lobby, które jest przeciwne dużym fermom hodowlanym, a zwłaszcza amerykańskiej firmie Smithfield (do której należy Animex i dziewięć wielkich ferm świń). Posłowie wielokrotnie podkreślali podczas prac nad ustawą, że działalność koncernu nie tylko zatruwa środowisko, ale destabilizuje rynek wieprzowiny, wykańczając mniejsze gospodarstwa.

 – Nie wiemy, co zrobimy – mówi Dackiewicz. – Może zmniejszymy liczbę świń na fermach, może będziemy walczyć w Brukseli o złagodzenie przepisów. Na pewno jest nierealne byśmy w tak krótkim czasie nałożyli ogromne dachy nad naszymi lagunami.

Źródło: Rzeczpospolita