Straciliśmy 13 mln euro z Unii

Komisja Europejska chciała dać Polsce 13 mln euro na kupno testów do badania bydła. Pieniądze przepadły, bo nie potrafiliśmy w porę prawidłowo przeprowadzić przetargu – dowiedziała się „Gazeta”.

Od trzech lat każda sztuka bydła powyżej 30 miesiąca życia, które trafia do ubojni, musi być zbadana na obecność prionów BSE, powodujących tzw. choroby szalonych krów. Na rynek może bowiem trafić tylko mięso od zdrowych zwierząt. Chodzi o zapobieganie śmiertelnej dla człowieka chorobie Creutzfelda-Jacoba.

Do czasu wstąpienia do UE Polska płaciła z własnego budżetu za testy na BSE – na ok. 450 tys testów rocznie potrzeba ok. 20 mln zł. Ale po wejściu do Unii można skorzystać z unijnych pieniędzy w ramach funduszu PHARE.

Bruksela miała na to dać 13 mln euro (to ponad 50 mln zł), pod warunkiem, że rząd polski dołoży 23 mln zł. Mieliśmy za to kupić testy na półtora roku i sprzęt laboratoryjny. Jednak warunkiem otrzymania dotacji było ogłoszenie i rozstrzygnięcie przetargu do końca lutego.

Tymczasem chociaż odbyły się aż dwa przetargi, do dziś nie ma ostatecznego zwycięscy. – Nie ma się co łudzić – pieniądze przepadły, chociaż oficjalnie nic na ten temat nie wiem. Jednak do 28 lutego powinienem podpisać umowę z jakąś firmą na dostawę testów – uważa główny lekarz weterynarii kraju, dr Krzysztof Jażdżewski.

Przetargi na dostawę testów i sprzętu laboratoryjnego rozpisał Urząd Komitetu Integracji Europejskiej – jeden w grudniu 2004 r., drugi w styczniu 2005 r. Oba wygrała ta sama firma z Bydgoszczy – CHS Computers. Ta sama, która od dawna wygrywa praktycznie wszystkie przetargi dla naszej weterynarii. Ma już za sobą zaopatrzenie w sprzęt komputerowy powiatowych biur weterynarii, dostawę sprzętu laboratoryjnego do zwalczania chorób zakaźnych, teraz walczyła o testów i sprzęt dla BSE.

Ale kiedy komisja przetargowa ogłosiła w grudniu wyniki przetargu oprotestowało je przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Warszawie – z powodu uchybień proceduralnych. Do tego w raporcie końcowym brakowało analiz, a na niektóre pytania Komisji komisja przetargowa w ogóle nie odpowiedziała.

Przetarg unieważniono i ogłoszono drugi. Ten też wygrał CHS Computers, ale tym razem Komisja uznała, że tzw. specyfikacja przetargu została zmieniona. I to w taki sposób, że przetarg praktycznie mogła wygrać tylko jedna firma – właśnie CHS Computers.

W tej sytuacji – ponieważ czas naglił – UKIE postanowiło wybrać firmę, która złożyła najtańszą ofertę, czyli Priomix. Ale wówczas odwołały się inne firmy, także te które w ogóle nie brały udziału w przetargu, bo ze względu na specyfikację nie miały szans. Do tego okazało się, że Priomix nie spełnia wszystkich warunków. Czas minął – a razem z nim uciekło 13 mln euro.

Dr Jażdżewski uspokaja konsumentów: – Mamy w budżecie 23 mln zł na współfinansowanie projektu. To nam wystarczy na kupno testów do marca 2006 r. Po prostu nie kupimy sprzętu laboratoryjnego.

Teraz trzeba znowu ogłosić przetarg na kupno samych testów, tym razem bez czujnego oka przedstawicieli Komisji Europejskiej.

Źródło: Gazeta Wyborcza