KRUS-owe przepychanki

Ministerstwo Polityki Społecznej zdecydowało się uchylić rąbka tajemnicy w sprawie reformy KRUS-u. To dobre informacje dla rolników i złe dla budżetu państwa, który jak wszystko na to wskazuje zarobi na reformie dużo mniej niż początkowo chciał. Mimo wszystko zdaniem rolniczych związków zawodowych proponowane przez rząd podwyżki składek ubezpieczeniowych są wciąż zbyt duże.

Jeszcze wczoraj wydawało się, że ministerstwo polityki społecznej do końca stycznia nie ujawni treści autopoprawki do projektu nowelizacji ustawy o KRUS Wczoraj udało nam się jednak poznać przynajmniej część szczegółów. Wiadomo, że rząd wycofa się z pomysłu podniesienia składki minimalnej, bo uznał, że nawet teraz – przed podwyżką – dla najbiedniejszych rolników jest to spory wydatek. Ze wzrostem składek muszą się liczyć największe gospodarstwa. Jednak i tutaj poziom podwyżek ma mieć swoją granicę. Wzorem będą rozwiązania obowiązujące w ubezpieczeniach pracowniczych, gdzie podstawą do wyliczenia maksymalnej składki jest 30-krotność przeciętnego wynagrodzenia. Może to oznaczać, że zostanie utrzymana zasada z pierwszej wersji reformy KRUS-u. Według niej składka dla właściciela 70-hektarowego gospodarstwa będzie taka sama jak dla posiadacza 200 czy 300 hektarów. Oszczędności z tytułu reformy KRUS-u topnieją w oczach. Początkowo mówiło się o 1,5 mld zł, potem już tylko o 900 mln. Teraz wspomina się o kwocie 500 mln. To dużo mniej niż początkowo zakładano, ale zdaniem rolniczych związków zawodowych – z którymi rządowa autopoprawka musi być skonsultowana – i tak za dużo.

 – Takie pomysły są z pogranicza urzędniczej fantazji – mówi Władysław Serafin. Kolejne spotkanie między rolniczymi związkami zawodowymi, a ministerstwem polityki społecznej tuż po świętach.

Źródło: Agrobiznes, TVP1