Kołodziej: dezaktywacja

Maleją szanse na szybkie rozpoczęcie przez rosyjskich weterynarzy trzeciej tury kontroli polskich zakładów mięsnych. Rosjanie twierdzą, że Polacy żądają zbyt wielu inspekcji, a im po prostu… brakuje ludzi. Moskwa nie chce także ujawnić wyników zakończonej już wizytacji polskich mleczarni. Zdymisjonowany wczoraj ze stanowiska Główny Lekarz Weterynarii twierdzi, że Rosja stosuje w tej sprawie wobec Polski zwykły szantaż.

Główny Lekarz Weterynarii pracował wczoraj tak jak zwykle i nie sprawiał wrażenia człowieka, którego dymisja czeka już tylko na podpis premiera.

Minister wystąpił do premiera z prośbą o dymisję, bo uznał, że w Inspektoracie Weterynarii potrzebny jest dopływ świeżej krwi. Z kolei producenci żywności uważają, że dymisja Piotra Kołodzieja jest związana z ostatnimi problemami naszych eksporterów mięsa i mleka handlujących ze Wschodem.

 – Na pewno Inspekcja Weterynaryjna nie ponosi żadnej odpowiedzialności za to, co się dzieje z eksportem – uważa Piotr Kołodziej. – Nie możemy się do końca zgodzić z takim stwierdzeniem – mówi Andrzej Gantner z Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Jak na razie o prawo eksportu do Rosji ubiegają się 73 mleczarnie, w których kontrole rosyjskich weterynarzy już się zakończyły, ale wciąż nie są znane ich wyniki oraz 85 firm mięsnych w których inspekcje jeszcze się nie zaczęły i wciąż nie wiadomo kiedy się zaczną. Prawdopodobnie poczekamy jeszcze długo. 10 listopada podczas spotkania w Moskwie nasi negocjatorzy usłyszeli bowiem od Rosjan, że brakuje im ludzi, których mogliby przysłać do Polski na kolejne kontrole.

Rosjanie zarzucają Polsce, że zgłosiła do kontroli zbyt wiele zakładów mięsnych. Także takich, które o handlu ze Wschodem nie mają zielonego pojęcia. Stąd żądanie, aby listę firm wytypowanych do kontroli ograniczyć tylko do dużych zakładów, które z Rosją handlowały już wcześniej. Eksportować do Rosji wciąż nie mogą także mleczarnie, które mają za sobą wizytę wschodnich inspektorów, ale nadal nie wiadomo kiedy Rosjanie ujawnią wyniki tej kontroli. Z relacji Piotra Kołodzieja wynika, że Moskwa stosuje wobec Polski zwykły szantaż.

 – Jak mi powiedziano w Moskwie wyników może nie być tak długo jak Bruskela nie dopuści trzech zakładów rosyjskich do rynku unijnego – mówi Piotr Kołodziej.

Następcą Piotra Kołodzieja na stanowisku Głównego Lekarza Weterynarii będzie Krzysztof Jażdżewski.

Źródło: Agrobiznes, TVP1