Bruksela ucywilizowała rynek zbóż

Po raz pierwszy od lat rolnicy nie wyrzucają na tory ziarna, nie tłoczą się przed młynami, nie blokują dróg. Zadowoleni są też przetwórcy i konsumenci, bo pszenica jest tańsza o dwadzieścia procent niż przed przystąpieniem Polski do Unii. Wszystko za sprawą interwencyjnego skupu zbóż prowadzonego przez Brukselę.

Skup ma ruszyć 1 listopada. Jednak już sama jego zapowiedź dokonała rewolucji. Zasady będą bowiem zupełnie inne niż przed przystąpieniem kraju do Unii. – Poprzedni system był zły i niesprawiedliwy – mówi Radosław Iwański, rzecznik Agencji Rynku Rolnego (ARR), która przez lata odpowiadała za interwencje na rynku zbożowym. Dziś rola Agencji została sprowadzona do wykonawcy poleceń Brukseli. Jeszcze bardziej krytycznie poprzednie rozwiązania opisuje jeden z czołowych polskich ekspertów od spraw rolnictwa, który prosi jednak o zachowanie anonimowości. – To była korupcyjna gra lobby pośredników i działaczy politycznych – uważa. – Im cena była wyższa, tym większe osiągali marże.

Skup bez ograniczeń

Za nieco ponad miesiąc każdy rolnik będzie mógł sprzedać pszenicę, kukurydzę i jęczmień po jednolitej cenie 101,31 euro za tonę. Nie ma pośpiechu. – Ilość ziarna, które kupimy, jest nieograniczona – zapewnia Gregor Kreuzhuber, rzecznik komisarza ds. rolnych UE. Rolnicy będą mogli oddawać ziarno aż do końca maja. Za każdy miesiąc zwłoki po 1 listopada otrzymają dodatkowo 46 eurocentów. To ma zrekompensować im koszty magazynowania.

Takie reguły spowodowały piorunujący efekt. – Po raz pierwszy przed młynami nikt się nie tłoczy. Nie ma też protestów na drogach, bo nie grozi nam import zbóż z zagranicy. Ceny są bowiem konkurencyjne – przyznaje szef zakładu zbożowego Lubań na Dolnym Śląsku Wiesław Śluszarczyk. Co ważniejsze, ceny się ustabilizowały albo spadły. O ile jeszcze w 2003 roku skoki notowań przekraczały 50 procent, a wiosną za tonę pszenicy trzeba było zapłacić nawet 700 złotych, to od lipca stawki ustabilizowały się na poziomie 420 – 430 zł za tonę. Niemal dokładnie tyle, ile wkrótce będzie oferowała Unia.

Dlaczego rolnicy nie protestują? Po części to wynik dopłat bezpośrednich. Od 15 października rolnicy otrzymają przeszło 500 złotych za każdy hektar uprawianego zboża. Chłopi sporo też zarobili na zwyżce cen kluczowych produktów rolnych, jak: mleko, wołowina i wieprzowina, która nastąpiła po 1 maja.

Skorzystają konsument, podatnik, producent

 – Równie ważne są jednak jasne, sprawiedliwe dla wszystkich zasady interwencji na rynku zboża, jakie wprowadza Unia – uważa Andrzej Kalicki z fundacji programów dla rolnictwa FAPA-FAMU. Bruksela jest zbyt daleko, aby jakiekolwiek krajowe lobby miało wpływ na jej decyzje. Stawka 101,31 euro za tonę zbóż obowiązuje w całej Wspólnocie.

Wcześniej rolnicy nie byli pewni niczego. Każdego roku rząd ustalał kwoty, jakie przeznaczy na dodatkowe płatności dla producentów zbóż i stawki, jakie otrzymają rolnicy. Akcja zaczynała się co roku w innym terminie a mogli w niej uczestniczyć tylko wybierani przez Agencję pośrednicy. Wysokie ceny obejmowały zwykle 5 mln ton ziarna rocznie, około 1/4 produkcji. – Mogli z nich skorzystać tylko ci, którzy byli pierwsi. Szacuję, że około 50 tys. rolników, a więc co dwudziesty uprawiający zboża – wspomina Radosław Iwański.

Obniżenie i ustabilizowanie cen Unia osiągnie zapewne znacznie mniejszym dla europejskiego podatnika kosztem niż robiła to ARR. – Spodziewamy się, że interwencyjny skup obejmie tylko 500 – 700 tys. ton. Dla rynku znacznie ważniejsza jest świadomość, że w razie konieczności każdy może z tego skorzystać – przyznaje rzecznik Agencji.

Dlatego, mimo obniżenia cen, produkcja zbóż powinna w Polsce szybko rosnąć. Andrzej Kalicki spodziewa się, że w ciągu 5 lat osiągnie ona około 30 mln ton wobec 24 – 25 mln ton w tym roku. Nasz kraj zapewne przekształci się w znaczącego eksportera zbóż. Po trwającej od 1992 roku reformie Wspólnej Polityki Rolnej, ceny ziarna w Unii są niższe od światowych. Wczoraj za tonę pszenicy płacono w Chicago – w przeliczeniu – 107 euro.

Nawet przywódca Samoobrony Andrzej Lepper przyznaje „Rz”, że unijny system skupu działa nie najgorzej. – Na razie nie ma co organizować wśród rolników protestów, bo są zapatrzeni w dopłaty Unii – mówi Lepper.

Piotr Szysz, Polskie Młyny:

Niektórzy rolnicy, którzy wstrzymają się ze sprzedażą, mogą się przeliczyć. Jeśli kurs euro obniży się do 4,20 zł, a od ceny zboża trzeba będzie jeszcze odliczyć potrącenia, cena tony pszenicy może wynieść tylko około 400 zł. Polskie Młyny za tonę pszenicy konsumpcyjnej płacą dziś po około 440 zł w elewatorach stojących przy młynach i 420 zł w magazynach wolno stojących. Gdy zawartość glutenu w pszenicy przekracza 28 proc., firma pokrywa również koszty transportu, które kształtują się od 30 do 40 zł od tony.

Michał Kisiel, Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej:

Rolnicy powinni zwrócić uwagę na kilka wymogów stawianych przy skupie. Należy dostarczyć przynajmniej 80 ton zbóż, a termin płatności wynosi 30-35 dni. Spore są też czasem potrącenia z tytułu niższej jakości ziarna. Warunki skupu są jednak dużo lepsze niż do tej pory. To, że dawniej były kolejki, wynikało z obaw rolników, że się nie „załapią”, bo kwoty na interwencję były ograniczone.

Źródło: Rzeczpospolita