Polska-Rosja: Skazani na współpracę

We wtorek Aleksander Kwaśniewski spotka się w Moskwie z Władimirem Putinem, prezydentem Rosji. Szefowie państw mają podpisać umowę, która ułatwi handel polsko-rosyjski.

Tegoroczna wartość polskiego eksportu na rynek rosyjski może wynieść tyle, ile przed krachem finansowym w Rosji w 1998 roku.

Rosja to jeden z najlepiej rokujących rynków dla polskich przedsiębiorstw. Przez sześć miesięcy roku wartość polskiego eksportu do Rosji wzrosła o połowę w porównaniu z pierwszym półroczem 2003 roku.

Reaktywacja wspólnej komisji

Przed tygodniem polscy urzędnicy zapowiadali, że podczas moskiewskiej wizyty Aleksander Kwaśniewski i Władymir Putin podpiszą umowę o współpracy gospodarczej. Tekst umowy jest już uzgodniony. Najważniejszą częścią umowy są zasady działania dwustronnej komisji ds. gospodarczych. Zajmuje się ona rozwiązywaniem kwestii spornych. – Kontakty z rosyjskimi przedsiębiorstwami są łatwiejsze, jeśli ich szefowie wiedzą, że mają poparcie rządów. To specyfika prowadzenia interesów w Rosji – mówią polscy dyplomaci. Przed wejściem Polski do UE działała polsko-rosyjska komisja ds. handlu. Wchodząc do UE trzeba było wypowiedzieć wszystkie porozumienia, jakie Polska podpisała z innymi krajami. Jedno z nich dotyczyło zasad funkcjonowania komisji. Od 1 maja nie ma więc wspólnego gremium, które zajmowałoby się sprawami gospodarczymi.

Tranzyt ropy i kolej do Sławkowa

O szczegółach wizyty prezydenta w Moskwie nie informuje jego kancelaria, ani resort gospodarki, ani polscy dyplomaci w Rosji. Zapytaliśmy w Ministerstwie Gospodarki i Pracy, jakie kwestie Polska chciałaby załatwić w relacjach z Rosjanami w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Po pierwsze – do końca roku powinna zebrać się nowa komisja ds. stosunków gospodarczych. Druga ważna kwestia to zwiększenie tranzytu ropy naftowej przez Polskę. Według polskich urzędników Rosjanie są zainteresowani, więc rozmowy nie powinny być trudne. Polska oczekuje, że w ciągu pół roku uda się uruchomić przewozy towarowe linią transsyberyjską do Sławkowa. Do miejscowości tej prowadzi linia hutnicza szerokotorowa. W czasach PRL służyła do transportu rudy żelaza, siarki oraz węgla. Nie trzeba było wówczas przeładowywać towarów na granicy z Rosją. LHS jest najdalej wysuniętą na zachód linią szerokotorową w Europie. Polski odcinek ma 394,5 km.

Bez ochrony drożej

W 1992 roku Polska podpisała z Rosjanami umowę o popieraniu i wzajemnej ochronie inwestycji. Rosjanie nie ratyfikowali tej umowy, więc inwestowanie na Wschodzie jest dla polskich firm bardziej kosztowne. – Budujemy w Rosji fabrykę płyt wiórowych za 300 mln zł. Brak umowy dwustronnej powoduje, że płacimy wyższą składkę ubezpieczenia tej inwestycji – powiedział „Rz” Paweł Wyrzykowski, prezes Pfleiderer Grajewo. Ta firma to obecnie największy polski inwestor w Rosji.

 – Rosjanie mają niezłe uregulowania dotyczące ochrony inwestycji. Ale gdybyśmy mieli własne porozumienie, na pewno bezpieczeństwo inwestorów byłoby lepsze – powiedział „Rz” Aleksander Milota, radca handlowy polskiej ambasady w Moskwie. W czerwcu 2003 roku komisja dwustronna sugerowała, że należy wrócić do omawiania porozumienia chroniącego inwestorów.

Rosyjskie służby statystyczne podają, że do końca czerwca polskie firmy przeznaczyły na działalność w tym kraju 47 mln USD. Administracje: polska i rosyjska uważają, że wartość naszych inwestycji w Rosji przekracza 85 mln USD.

Na własne życzenie

Jednym z największych problemów w naszych stosunkach z Rosją są kwestie eksportu polskiej żywności na Wschód. Chodzi o to, że Rosjanie wpuszczają na teren swojego państwa tylko te produkty spożywcze, które mają rosyjskie certyfikaty. Stare dokumenty umożliwiające eksport przestały obowiązywać, bo Polska weszła do UE. To poważny problem, ponieważ nasza żywność ma bardzo dobrą markę na Wschodzie. Do Rosji trafia np. 18 procent polskiego mlecznego eksportu o wartości 60 mln USD. – Polscy producenci zaniedbali swoje interesy i na czas nie zaprosili kontrolerów do swoich zakładów. Wiąże się to m.in. z faktem, że to producenci muszą pokryć koszty prowadzenia kontroli – powiedzieli nam polscy urzędnicy. Rosjanie badali zakłady spożywcze także w krajach dawnej UE.

W 315 polskich mleczarniach, firmach drobiowych oraz zakładach przetwórstwa mięsa i ryb od dnia dzisiejszego powinni już pracować rosyjscy kontrolerzy. Do Polski przyjechali oni wczoraj. Kiedy kontrole – to ich druga fala w tym roku – zakończą się pomyślnie, większość firm bez przeszkód będzie mogła wysyłać polską żywność na Wschód.

Nie tylko ropa i gaz

Problemy w rozwiązywaniu sporów z Rosjanami skończą się prawdopodobnie w 2006 roku. Rosja wejdzie wówczas do WTO. Do tego czasu musimy szukać porozumienia z Rosjanami, ponieważ jesteśmy skazani na tę współpracę. Polskie rafinerie korzystają w 90 proc. z ropy rosyjskiej. 70 proc. gazu dla Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa pochodzi właśnie z Rosji. O tym, jak bardzo jesteśmy uzależnieni od rosyjskich surowców, można się było przekonać 18 lutego tego roku, kiedy Gazprom na ponad dobę „przykręcił nam kurek z gazem”. Polskie huty importują rocznie niecałe 9 mln ton rudy, jednego z podstawowych surowców do produkcji stali. Największymi dostawcami rudy są Ukraina i Rosja, z których łącznie sprowadzamy ok. 7,5 mln ton surowca.

Mirosław Zieliński, wiceminister gospodarki i pracy

Handlować trzeba tam, gdzie się opłaca. Nie można rezygnować z wysyłania towarów ani do państw UE, ani do krajów WNP. Przedsiębiorcy dobrze to rozumieją i dzięki nim wyniki eksportu za pierwsze półrocze są rewelacyjne. W pierwszym półroczu nasz eksport, liczony w euro, zwiększył się o 25 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2003 roku. Eksport do Rosji rósł jeszcze szybciej, bo zwiększył się przez sześć miesięcy o 48 proc. W lipcu ten wynik był jeszcze lepszy. Oznacza to, że na sprzedaży polskich towarów do Rosji można dobrze zarobić.

Nie sądzę, żeby obecnie w relacjach gospodarczych Polski z Rosją należało używać słowa „trudności”. Problemy mieliśmy przed 1 maja, kiedy nie było wiadomo, na podstawie jakich przepisów będziemy handlować z Rosjanami, ale to już przeszłość. Są kwestie, które powinny zostać wyjaśnione. Dzięki temu uda się uniknąć dalszych nieporozumień na polu działalności gospodarczej. Najlepiej sporne tematy wyjaśniać na forum wspólnej komisji ds. kontaktów gospodarczych, która wkrótce znów powinna działać.

Moim zdaniem w tym roku odzyskamy rynki wschodnie. Chodzi mi o to, że wartość naszego eksportu do Rosji i innych krajów WNP będzie taka jak w 1997 roku, a więc przed krachem finansowym w Rosji.

Źródło: Rzeczpospolita