Podwyżki cen żywności mamy za sobą

Po okresie gwałtownej zwyżki spowodowanej integracją z Unią Europejską, ceny żywności nie tylko nie będą już rosły, ale mogą wręcz nieco spadać – wynika z raportów przygotowywanych na zlecenie Ministerstwa Rolnictwa. Wyjątkiem są jedynie wyroby mleczarskie i wołowina.

W tym tygodniu minister rolnictwa Wojciech Olejniczak spróbuje przekonać prezesa NBP Leszka Balcerowicza, że okres podwyżek żywności mamy za sobą. Na razie bank centralny prognozuje inaczej i rozważa zahamowanie tego procesu przez podniesienie stóp procentowych.

Kwestia wzrostu cen żywności jest pierwszoplanowa dla wielu polskich rodzin. Przeciętnie przeznaczają one na żywność 27 proc. dochodów, zdecydowanie więcej, niż np. w Niemczech (17 proc.). W tym roku wskaźnik ten może dojść u nas nawet do 33 proc.

Konkurencja z Danii

Najistotniejszy jest koszt mięsa, który w Polsce stanowi 28,8 proc. wydatków na jedzenie. Analitycy Ministerstwa Rolnictwa przewidują, że w ciągu roku ceny żywca wieprzowego spadną z 4,6 – 4,8 zł/kg do 4,3 – 4,6 zł kg. Jedną z przyczyn ma być spadek cen wieprzowiny. Dla przykładu, duńska jest znacząco tańsza od polskiej (4,22 zł/kg). Jeśli rolnicy nie obniżą cen, zakłady przetwórcze zaczną zaopatrywać się w mięso za granicą. Spadek cen spowodują też regulacje rynkowe Unii, które powinny ograniczyć skutki tzw. świńskiego dołku, czyli okresu, w którym z powodu niższej podaży ceny zwyżkują.

Spadną również o kilka, kilkanaście procent ceny drobiu. Ich zwyżka do 3,6 zł/kg w lipcu była spowodowana trwającym od 1 maja boomem eksportowym. Jednak nasza oferta okazała się w pewnym momencie droższa, niż np. Holandii. W tę działalność zaangażowało się jednak bardzo wiele nowych firm, a stosunkowo krótki cykl produkcyjny pozwala łatwo dostosować podaż do znacznie większego popytu. Polscy „drobiarze” nie chcą przy tym tracić krajowych konsumentów, dla których obecne ceny są zbyt wysokie.

Rosnąć mogą natomiast ceny wołowiny, choć już zdecydowanie wolniej niż do tej pory, z 3,9 – 4,1 zł/kg dziś do 4 – 4,3 zł/kg za rok. Przyczyną jest szybki rozwój eksportu przy utrzymującej się wciąż dużej różnicy cen po obu stronach Odry – 188 euro/100 kg u nas wobec 263 euro/100 kg w Niemczech.

Reformy obniżą ceny

Szybko spadają ceny chleba, mąki i innych produktów zbożowych. Od 1 maja ceny pszenicy przeznaczonej do konsumpcji zmniejszyły się aż o 45 proc. do około 450 zł/t. Tylko po części jest to wynik zdecydowanie lepszych zbiorów. Jeszcze w kwietniu ceny skupu w Polsce był o 40 proc. wyższe niż średnio w Unii. Wraz z otwarciem handlu polscy rolnicy musieli obniżyć stawki, bo ich oferta nie wytrzymałaby konkurencji z importem.

Produkty mleczarskie są w Polsce nadal o około 40 proc. tańsze niż w Unii. Ponieważ są dobre jakościowo, od czterech miesięcy gwałtownie rośnie ich eksport do krajów UE. Wzmożony popyt może spowodować pewien wzrost cen, ale niewielki i krótkotrwały. Reforma Wspólnej Polityki Rolnej zakłada bowiem zmniejszenie o 15 – 25 proc. cen interwencyjnego skupu mleka w proszku i masła.

Bruksela forsuje także reformę rynku cukru. Jeśli zatwierdzą ją kraje „25”, ceny detaliczne spadną o 19,9 proc. w przyszłym roku, a w 2007 r. zmniejszą się łącznie o 33,4 proc., czyli wrócą do poziomu z początków tego roku. Jeśli reforma nie wejdzie w życie, w przyszłym roku ceny pozostaną na obecnym poziomie ok. 3,7 zł/kg.

Eksperci nie spodziewają się istotnej zwyżki cen polskich owoców. Popyt na nie jest w UE ogromny: nasz kraj dostarcza np. co trzecie jabłko w Unii. Jednocześnie m.in. z powodu niskich uposażeń dla pracowników, właściciele sadów mają niewielkie koszty.

Spadkowi cen żywności sprzyja umacniająca się pozycja Polski jako jednego z głównych eksporterów produktów rolnych w Europie. To prowadzi do lepszej wydajności, specjalizacji, zmniejszeniu kosztów transportu. Przykładem duńska wieprzowina, zdecydowanie tańsza od niemieckiej, bo od lat produkowana na masową skalę.

Trochę sceptycyzmu

Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH, uważa, że „znaczący wzrost cen” spowodowany przystąpieniem Polski do Unii „mamy już za sobą”. Jego zdaniem ceny pozostaną jednak wysokie, bo zasadnicza część polskiej produkcji rolnej będzie szła na eksport do krajów Wspólnoty. Ryszard Petru, w przeciwieństwie do analityków Ministerstwa Rolnictwa, przewiduje natomiast, że oczekiwanie na spadek cen to zbytni optymizm. – Reforma rynku cukru i mleka w Unii? Liberalizacja w ramach WTO? Nie dzielmy skóry na niedźwiedziu. Nic jeszcze przecież nie zdecydowano – podkreśla ekonomista.

Źródło: Rzeczpospolita