Polska podrabia żywność?

Produkujemy w Polsce sery sprzedawane przez Holendrów oraz szynki parmeńskie – oznajmił podczas telekonferencji z dziennikarzami w Brukseli minister rolnictwa Wojciech Olejniczak. – Szynka z Parmy może być produkowana tylko w Parmie – ostrzega rzecznik Komisji Europejskiej.

Czy to tylko lapsus ministra, czy ślad afery, która może nas sporo kosztować? Olejniczak przewidując kolejny dobry dla Polski rok w handlu produktami rolnymi (ponad 200 mln euro nadwyżki z 2003 r. na wzrosnąć o dalsze 20 proc.) powiedział, że w Polsce produkuje się m.in. na zamówienie Włochów szynkę parmeńską. Gdy dziennikarze zaczęli się dziwić, stwierdził że dobrze wie, iż tak właśnie jest.

Sęk w tym, że szynka parmeńska to produkt chroniony prawnie przez Unię Europejską. Zgodnie z tradycyjną recepturą może być on wytwarzany tylko w regionie Parmy. Włosi, jak powiedział PAP rzecznik Komisji Gregor Kreuzhuber, mogą jedynie importować z Polski wieprzowinę, ale szynkę muszą robić wyłącznie u siebie. – Receptura jest ich, a szynka jest zrobiona u nas – upierał się polski minister.

Zdaniem Olejniczaka wzrost eksportu rolnego to skutek wprowadzenia w Polsce unijnych reguł bezpieczeństwa żywności. – Choć były „narzucone”, bo tak to odbierano, wielu rolników rozwinęło produkcję, zainwestowało w unowocześnienie obory i w poprawę warunków weterynaryjnych – zapewniał.

Źródło: Gazeta Wyborcza