Za kilkanaście dni z naszego rynku powinny zniknąć nieoznakowane jaja

Teraz każde polskie jajo, które trafia do handlu musi mieć nadrukowany weterynaryjny numer indentyfikacyjny. Wyjątkiem są tylko jaja przeznaczone do sprzedaży bezpośredniej, czyli te z przydomowych kurników.

Wiele hodowców już dawno kupiło stemplownice, ale nie każdy jej używa. Jak mówią wszystko zależy teraz od odbiorców, czy będą woleli odbierać jajka oznakowane czy te bez stempla, i od tego czy kontrole będą skuteczne. Drobni handlarze wybierają często jajka nie oznakowane, bo wtedy mogą je sprzedać np. na targowiskach czy w małych sklepikach jako wiejskie. A te zawsze mają wyższą cenę.

Tymczasem sytuacja drobiarzy nadal jest zła. Przy wciąż drogich paszach, ceny zbytu jaj są nieopłacalne, stanął także eksport. Niemcy czy Holendrzy mają pod dostatkiem swojego towaru. Naszymi jajkami interesują się tylko Czesi i Słowacy, ale cena jaką proponują – 15 gr za sztukę jest za niska.

I zbyt i ceny zależą głównie od rejonu kraju. Na Pomorzu, gdzie turystów jest teraz najwięcej ceny są stabilne. Na Południu i w Wielkopolsce lekko spadają.

Również na targowiskach ceny jaja są niskie. Fermowe można już kupić poniżej 30 gr. za sztukę. Wiejskie kosztują około 40-50 gr.



Źródło: Agrobiznes, TVP1