Powódź spowodowała straty w rolnictwie

Na Podkarpaciu zaczyna się liczenie strat po powodzi. W ciągu zaledwie kilku dni, woda zalała kilkanaście tysięcy hektarów pól uprawnych. Zbiorów nie uda się już uratować. Zniszczenia są nawet tam, gdzie nie było podtopień.
Pan Julian Szałyga z Iskania w powiecie przemyskim gospodarzy na dziesięciu hektarach. Stracił prawie wszystko.

 – Już teraz się nie wjedzie tu nawet, bo to sam muł i żniw nie będzie, bo to już nawet na paszę się nie nadaje i jest szkodliwe przez ten muł – powiedział.

W podobnej, albo jeszcze gorszej sytuacji są tysiące rolników na Podkarpaciu. Na razie trudno o dokładne dane, ale wiadomo, że w powiecie brzozowskim najwięcej zniszczeń jest w okolicach Starej Wsi, Przysietnicy i Haczowa.

W gminie Dubiecko w powiecie przemyskiem woda podtopiła prawie 250 hektarów. Ale to wstępne ustalenia, które mogą się zmienić.

Większość podtopionych budynków jest ubezpieczona. Z uprawami jest znacznie gorzej. Bo tych prawie nikt nie ubezpiecza. Na odszkodowania nie ma więc co liczyć.

Źródło: Agrobiznes, TVP1