Polska złożyła skargę na KE

Polska formalnie oskarżyła Komisję Europejską i Radę Unii Europejskiej o złamanie unijnego prawa. Jednak polscy rolnicy i przedsiębiorcy nie mają co liczyć na szybkie rozpatrzenie tych skarg przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Sprawa nadmiernych zapasów i nowych dopłat bezpośrednich może się ciągnąć przed Trybunałem nawet dwa lata.

Polski rząd w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości złożył trzy skargi. Dwie przeciwko Komisji Europejskiej, za wydanie rozporządzeń o nadmiernych zapasach oraz jedną przeciwko Radzie Unii, za wprowadzenia nowych dopłat bezpośrednich. W obu sprawach uważamy, że polscy rolnicy i przedsiębiorcy zostali potraktowanie z naruszeniem prawa.

W przypadku nadmiernych zapasów uważamy, że Bruksela dopuściła się dyskryminacji polskich firm oraz złamała zasadę wolnego przepływu towarów. Zdaniem prawników w tej sprawie Polska ma duże szansa na sukces przed Trybunałem. Gdyby tak się stało, żadna firm nie musiałaby płacić kar na zmagazynowanie nadmiernych zapasów.

Bardziej skomplikowana jest sprawa tzw. nowych dopłat bezpośrednich, które Unia wprowadziła już po zakończeniu negocjacji w Kopenhadze. Bruksela chce, aby zgodnie z wynegocjowanymi ustaleniami nowe dopłaty były dla polskich rolników wprowadzane stopniowo, czyli od poziomu 25 proc. Unia Europejska uważa, że mogła wprowadzić nowe dopłaty bezpośrednie od poziomu 25 proc., gdyż Polska w Traktacie Akcesyjnym zgodziła się na to. Bruksela powołuje się tu na art. 23 Traktatu.

Polska domaga się także, aby rozprawa przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości toczyła się w języku polskim.

Źródło: Agrobiznes, TVP1