Normy sanitarne w rzeźniach i mleczarniach

Nie ma problemów z przestrzeganiem przez polskie mleczarnie i zakłady mięsne unijnych norm sanitarnych – zapewnił wczoraj w Warszawie komisarz ds. ochrony konsumentów Pavel Telicka. Radość trwała jednak krótko: lekarze weterynarii, w proteście przeciw niskim zarobkom, zapowiadają od dziś strajki.

Oświadczenie Telicki to spore zaskoczenie. Ze względu na skalę produkcji rolnej, a także rekordową (721) liczbę zakładów przetwórstwa spożywczego, które czasowo mogą sprzedawać na rynek krajowy, bo nie spełniają europejskich norm czystości, ryzyko łamania przez Polskę zobowiązań podjętych wobec Unii było duże. I to tym bardziej, że po 1 maja nasz eksport rolny do Unii rośnie w rekordowym tempie. Jak powiedział Telicka, w maju tego roku sprzedaż polskiej żywności na wspólnym rynku była o 25 procent większa (w ujęciu w euro) niż rok wcześniej. Szczególnie szybko rosła sprzedaż wołowiny, która w Unii podlega nie tylko ostrym rygorom sanitarnym, ale także zasadom przeciwdziałania epidemii BSE.

Problem tylko z ziemniakami

Komisarz przyznał, że „do tej pory Komisja zanotowała tylko jeden problem z przestrzeganiem unijnych norm sanitarnych. Chodzi o eksport na Litwę ziemniaków zarażonych bakteriozą pierścieniową. Wczoraj minister rolnictwa Wojciech Olejniczak zobowiązał się do przeprowadzania kontroli każdego pakietu 25 ton wysyłanego do państw Unii.

Telicka zapowiedział jednak, że we wrześniu zostanie przeprowadzona przez unijnych ekspertów kompleksowa kontrola polskich mleczarni i zakładów mięsnych. Zapowiedział także, iż sprawdzi, czy wobec ogromnego popytu na polską wołowinę szczególnie z Niemiec nie jest sprowadzane mięso gorszej jakości przeznaczone wyłącznie do konsumpcji krajowej. O taki proceder oskarża zakłady objęte okresem przejściowym Związek Producentów i Eksporterów Mięsa, reprezentujący w tej branży największe przedsiębiorstwa w kraju.

Strajk weterynarzy

Od dziś jednak zakłady mięsne mogą mieć kłopoty ze sprzedażą swoich produktów. Minister rolnictwa Wojciech Olejniczak wydał 9 czerwca rozporządzenie w sprawie wynagradzania lekarzy weterynarii za badania zwierząt hodowlanych i mięsa. Lekarze są niezadowoleni z rozporządzenia. Według nich nowe sposoby naliczania stawek za inspekcje weterynaryjne mogą spowodować spadek ich zarobków. Protest w tej sprawie szykuje kilka organizacji zrzeszających lekarzy weterynarii. – Popieramy protest, bo rozporządzenie najpewniej pozbawi nas części dochodów – powiedział „Rz” dr Bartosz Winiecki, prezes Krajowej Rady Weterynarii.

Weterynarzom chodzi też o wypłatę wynagrodzenia za okres od maja do 10 czerwca, kiedy nie było rozporządzenia dotyczącego zasad ich wynagradzania, więc pracowali „na kredyt”. Weterynarze rozmawiali wczoraj o spornych kwestiach z przedstawicielami resortu rolnictwa. – Rozmowy pogłębiły jednak tylko rozbieżności – powiedział „Rz” dr Tadeusz Jakubowski, szef Ogólnopolskiego Porozumienia Stowarzyszeń Lekarzy Weterynarii. Weterynarze zapowiadają, że jeśli nie dojdzie do porozumienia, odmówią badań zwierząt hodowlanych. – 17 czerwca rozpoczniemy aktywny protest. Będzie polegał na tym, że lekarze nie będą badali zwierząt rzeźnych – zapowiada dr Jakubowski. Może to doprowadzić do strat finansowych u producentów mięsa, które bez badań nie może trafić do sprzedaży. – Praktycznie od 17 czerwca mięso nie będzie trafiać na rynek – dodaje dr Jakubowski.

Pavel Telicka zapowiedział, że już dziś w Moskwie dojdzie do kluczowych rozmów między KE i rosyjskim rządem w sprawie warunków eksportu żywności. Do 1 października obecne zasady z pewnością nie będą zmienione.

Źródło: Rzeczpospolita