Po 1 maja dochody polskich rolników będą o jedną trzecią większe

Dochody siedmiu milionów Polaków żyjących w gospodarstwach rolnych wzrosną po przystąpieniu do Unii Europejskiej średnio aż o 35 procent. Najwięcej skorzystają gospodarstwa wielkotowarowe. Ale nawet sytuacja rolników, którzy niczego nie sprzedają na rynek, bardzo się poprawi – wynika z analizy Komisji Europejskiej.

Nie ma drugiej grupy naszego społeczeństwa, która tak skorzysta na integracji. Współpraca krajów „15” w rolnictwie poszła wyjątkowo daleko, a blisko połowa budżetu Unii jest przeznaczona właśnie na subwencje dla producentów żywności. Polscy rolnicy odczują dobre skutki członkostwa we Wspólnocie bardziej niż inni także dlatego, że do tej pory wielu z nich żyło w wyjątkowo trudnych warunkach.

Dopłaty dla każdego

Poprawa dochodowości gospodarstw w 60 procentach wynika z wprowadzenia dopłat i innych form pomocy, którą rolnicy otrzymają z Brukseli. Tylko dzięki tym formom opłacalność produkcji rolnej zwiększy się o jedną trzecią.

otrzyma każdy właściciel gospodarstwa, nawet jeśli jest ono małe, niczego nie sprzedaje na rynek i nie spełnia unijnych norm sanitarnych. Łącznie na ten cel Unia, przy ograniczonej pomocy budżetu naszego państwa, wypłaci w tym roku 1,532 mld euro, czyli około 106 euro na hektar gruntów rolnych. Z roku na rok suma ta będzie rosła, aby osiągnąć blisko 200 euro/ha. Już teraz małe gospodarstwo, którego miesięczne dochody to 750 złotych, dopłaty wspomogą kwotą blisko 180 zł miesięcznie.

Większość gospodarstw otrzyma – oprócz dopłat – również inne świadczenia wypłacane bezpośrednio przez Brukselę. Aż 56 proc. obszaru naszego kraju jest objętych programem wsparcia dla gospodarstw działających w trudnych warunkach geograficznych. Na ten cel Bruksela przeznaczy w tym roku 366 mln euro.

Rolnicy w wieku przedemerytalnym, którzy oddadzą swoje gospodarstwo, otrzymają odrębne wsparcie. Będzie ono także przysługiwało tym rolnikom, którzy przedstawią plan rozpoczęcia w ciągu pięciu lat sprzedaży żywności i spełnienia unijnych norm sanitarnych.

Połowa ciągnika gratis

Większe gospodarstwa mogą liczyć na kolejne korzyści z integracji. Jedną z nich są środki z unijnych funduszy strukturalnych, dzięki którym rolnicy mogą sfinansować połowę kosztu zakupu nowego sprzętu, budowy obory, zakupu chłodni dla przechowywania mleka. Zdaniem ekspertów Brukseli, dzięki takiemu wsparciu bardzo wielu rolników będzie mogło uzyskać kredyty bankowe, których do tej pory im odmawiano. Pomoc Unii na zakup nowego traktora to przynajmniej 10 tys. euro. Średnio wszystkim gospodarstwom fundusze strukturalne zapewnią ok. 15-procentowy wzrost dochodów.

Według obliczeń Komisji Europejskiej co czwarte euro przyczyniające się do wzrostu dochodów polscy rolnicy będą zawdzięczać wyższym i stabilnym cenom zbytu żywności, a także możliwościom szybkiego wzrostu jej sprzedaży. Będzie to możliwe dzięki zniesieniu barier dla eksportu do krajów Unii oraz wprowadzeniu dopłat do eksportu żywności na rynki poza Wspólnotą.

Aż o 20 proc. wzrosną po akcesji ceny skupu masła, o 15 – 18 procent – mleka w proszku. Rolnicy otrzymają więcej pieniędzy, pod warunkiem jednak, że spełnią unijne normy sanitarne.

Ceny skupu buraków powinny wzrosnąć, zdaniem KE, o 30 proc.

Ceny wyższe i stabilne

Otwiera się wielka szansa dla hodowców drobiu. Jego ceny wzrosną co prawda tylko o 10 proc., jednak gwałtownie powinien zwiększyć się eksport. Polskie farmy nie mają kłopotów ze spełnieniem unijnych norm sanitarnych. Zdaniem KE z krajów Europy Środkowej, przede wszystkim z Polski, sprzedaż do obecnej „15” powinna skoczyć ze 100 tys. ton do 500 – 600 tys. ton rocznie.

Ceny wołowiny najwyższej jakości (od krów ras mięsnych, a nie mlecznych) mogą wzrosnąć nawet o 40 proc. dzięki większej sprzedaży za granicę. Jednak Bruksela ostrzega, że tej klasy mięso to tylko niewielka część polskiej produkcji. Krajowi konsumenci, podobnie jak w Niemczech, Austrii i Danii, zdecydowanie preferują wieprzowinę i trudno ich będzie przekonać do wyższej jakości wołowiny.

Dla hodowców wieprzowiny 1 maja oznacza koniec gwałtownych wahań cen. Ponieważ obecnie rynek znajduje się w tzw. dołku świńskim, można spodziewać się pewnego wzrostu cen. Jednak bardziej istotna podwyżka będzie możliwa dopiero w dłuższym okresie, gdy powstanie więcej specjalistycznych gospodarstw oferujących mięso wyższej jakości. Wiele zależy od tego, jak duże zapasy wieprzowiny przekażą Brukseli po akcesji polskie władze. Unia będzie musiała natychmiast się ich pozbyć, ponieważ nie magazynuje nadwyżek wieprzowiny. A to może wpłynąć na ceny.

Nie należy się spodziewać wzrostu cen skupu pszenicy – już dziś są w Polsce wyższe niż średnio w Unii. Ich spadek nie jest nieunikniony. Eksperci KE wskazują, że m.in. w Wielkiej Brytanii ceny pszenicy są wyższe niż we Francji i Niemczech, i tłumaczą to kosztami transportu.

Otwiera się szansa dla uprawiających żyto. Odkąd Unia przestała wspierać to zboże, produkcja w Niemczech bardzo spadła, a zapotrzebowanie niemieckich konsumentów – nie. Ceny jęczmienia powinny wzrosnąć o 5 – 6 proc.

Polska ma wszelkie warunki, aby stać się w Unii głównym producentem owoców do przetworów, soku jabłkowego, przecierów z gruszek, owoców czerwonych używanych do produkcji jogurtów.

Czy unijna pomoc przyczyni się do zwiększenia przepaści w dochodach między małymi i dużymi gospodarstwami? Do pewnego stopnia tak. Jednak – jak pokazują doświadczenia Włoch i Grecji – pomoc Brukseli bardzo łagodzi, a nawet opóźnia bolesną restrukturyzację wsi, z powodu której w długim okresie liczba rolników zmniejszy się.

 – Nie preferujemy żadnej grupy rolników. Pomagamy wszystkim. Mimo nacisków takich krajów, jak Australia czy Argentyna uważamy, że dla wszystkich jest miejsce – zapewniają urzędnicy KE.

Źródło: Rzeczpospolita