Nadmierny kompromis w sprawie nadmiernych zapasów

Jest kompromis w sprawie kontrowersyjnej ustawy o nadmiernych zapasach. Rząd, posłowie i przedsiębiorcy dogadali się co do ostatecznego kształtu ustawy, która będzie obowiązywać już od 1 maja.

Sejmowa komisja europejska przyjęła w czwartek projekt ustawy o nadmiernych zapasach w wersji odbiegającej od tego co jeszcze niedawno proponował rząd i czego wciąż żąda Komisja Europejska.

 – Dzisiaj mogę stwierdzić, że problemu dla polskich przedsiębiorstw nie ma. Może być tylko problem jeszcze dla tych, którzy funkcjonują w gospodarce jako wybitni spekulanci – mówi Roman Jagieliński z Federacyjnego Klubu Parlamentarnego.

Z tą opinią zgadzają się przedsiębiorcy, którzy od początku krytykowali pomysł opodatkowania tzw. nadmiernych zapasów.

 – Ten projekt jest tzw. bolesnym kompromisem. Tak naprawdę udało się zawrzeć w nim wiele artykułów, które chronią przedsiębiorców przed niesprawiedliwym naliczeniem nadmiernych zapasów – dodaje Andrzej Gantner z Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Istotą tego „bolesnego kompromisu” jest bardziej racjonalny, a przez to korzystniejszy dla naszych firm, sposób liczenia nadmiernych zapasów. Przede wszystkim przedsiębiorcy licząc zapasy w ogóle nie będą musieli brać pod uwagę tych artykułów rolnych, które są przeznaczone do bieżącej produkcji na najbliższe 3 miesiące. Do ogólnego bilansu nie trzeba też będzie zaliczać na przykład zbóż kupionych podczas skupu interwencyjnego lub z bezcłowego kontyngentu. Ale pod warunkiem, że ziarno zostanie zużyte również w ciągu 3 miesięcy.

Projekt ustawy w takiej wersji na pewno uspokoi branże spożywczą. Otwarta pozostaje natomiast kwestia jak na cała sprawę zareaguje Komisja Europejska. Rządowi prawnicy twierdzą wprawdzie, że projekt jest zgodny z unijnymi rozporządzeniami, ale reakcja Brukseli nie jest jeszcze znana.

Źródło: Agrobiznes, TVP1