Jak i dlaczego podrożeje żywność

Czy po 1 maja żywność w Polsce zdrożeje? Tak, ale będzie to proces stopniowy rozłożony na lata. Według prof. Andrzeja Kowalskiego, dyrektora Instytutu Ekonomiki Rolnictwa, dopiero po blisko dziesięciu latach ceny żywności w Polsce wyrównają się z cenami w Unii. W pierwszym roku po rozszerzeniu ruch cen będzie jeszcze niewielki.

 – Żywność będzie drożała, gdyż Unia to klub krajów o najdroższej żywności na świecie, a skoro do tego klubu przystępujemy i otwieramy granice to przepływ towarów doprowadzi do wyrównania cen – mówi z kolei Marina Brzóska, ekspert senackiej komisji rolnictwa.

Szoku jednak nie będzie – po 1 maja nie wzrosną nasze dochody i nie zmniejszy się bezrobocie (a więc wcale nie będziemy chcieli wydawać więcej na jedzenie). Może się jednak zmniejszyć podaż niektórych towarów na rynek wewnętrzny, bo wzrośnie na nie apetyt Unii. A mniejsza podaż doprowadzi do wzrostu cen.

Cukrownie już podnoszą

Tak naprawdę pewne jest dziś tylko to, że zdrożeje cukier. Zdrożeje, bo jego rynek jest w Unii regulowany. Są więc ustalone ceny interwencyjne i gwarancja wykupu cukru po tych cenach z cukrowni.

Ale rok gospodarczy trwa w Unii od lipca do lipca następnego roku. Polska wejdzie więc na ten rynek 1 lipca 2004 r. Tego dnia polskie cukrownie będą mogły za swój cukier zażądać od nabywcy po 632 euro za tonę, bo taka jest w Unii cena interwencyjna. To blisko 70 proc. więcej niż obecnie – w przeliczeniu po obecnym kursie będzie to ok. 3 zł za kg. Jeśli hurtownie lub sklepy nie zechcą tyle zapłacić, cukrownie mogą poprosić o wykup po tej cenie Agencję Rynku Rolnego, a ta musi się zgodzić. Przy takiej cenie zbytu oznacza to, że kilogram cukru na sklepowej półce będzie kosztował od 3,5 do 4 zł.

To od lipca, ale ponieważ cukrownie o tym wiedzą, już teraz żądają za cukier coraz więcej – jeszcze przed dwoma tygodniami sprzedawały go po 1,7 zł za kg, dziś chcą minimum 2 zł. Można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że cena będzie cały czas systematycznie rosła do lipca. Wraz z cukrem zdrożeją też produkty na nim oparte, a więc słodycze, dżemy, konfitury, soki wysokosłodzone. Tyle że z pewnym opóźnieniem, bo zakłady mają zapasy.

Drób ucieknie

Poza cukrem najszybciej, ale już nie tak dotkliwie, mogą zdrożeć produkty, które teraz Unia najchętniej u nas kupuje, co oznacza, że cenowo są atrakcyjne. Jeśli popatrzymy na bezcłowe kontyngenty, jakie przyznała nam Unia, i stopień ich realizacji, to można przypuszczać, że takim atrakcyjnym towarem jest mięso drobiowe. W ciągu ostatniego roku mogliśmy sprzedać do Unii 46 tys. ton mięsa drobiowego – tyle wyeksportowaliśmy, i to w błyskawicznym czasie. Jednocześnie sprowadziliśmy z Unii tylko 1600 ton.

A więc tylko cła są obecnie barierą dla naszego eksportu, do tego nasi eksporterzy sprzedawali drób do Unii prawie o połowę drożej niż w kraju. Drób będzie więc po 1 maja z Polski „uciekał”, a to stanie się impulsem do podniesienia cen w kraju.

Mleko szybko

Zdrożeje mleko i jego przetwory. Generalnie w całej Unii ceny mleka są zbliżone i bardzo szybko się podnosiły w krajach, które do Unii wstępowały. Obecnie cena mleka w skupie w Polsce wynosi ok. 1 zł, w Unii – w przeliczeniu – ok. 1,5 zł. U nas na półce mleko kosztuje 2 zł za kg, w Unii dwa razy tyle. Do tej ceny będziemy dochodzić stopniowo i nie w całym kraju w tym samym tempie (prawdopodobnie najpierw podrożeje w zachodniej części kraju, a na końcu na Podlasiu, czyli najuboższym i najdalej na wschód wysuniętym regionie).

Mleko zacznie drożeć stosunkowo szybko, bo produkty, jakie z niego powstają, czyli masło, sery, jogurty, są też znacznie tańsze niż w Unii, a więc bardzo atrakcyjne. Już dziś kontyngenty na masło i sery twarde są realizowane szybko i w całości. Po otwarciu granicy popyt z Unii będzie nakręcał wzrost cen w Polsce.

Wołowina nie, wieprzowina tak

Wielką niewiadomą są przyszłe ceny wołowiny. Teoretycznie powinny szybko pójść w górę, bo u nas ceny są o połowę niższe. Kontyngenty na eksport też są błyskawicznie realizowane. Jednak popyt na wołowinę w kraju jest bardzo marny i spada, nigdy nie była naszym przysmakiem, a teraz dochodzi do tego obawa przed zarażeniem BSE. Ponieważ ceny są niskie, rolnicy nie inwestują w rozwój hodowli dobrych ras mięsnych i na ogół nasza wołowina nie jest najwyższej jakości.

W Unii rolnicy dostają duże dopłaty do hodowli bydła mięsnego, u nas będą dopłaty do hektara, więc rozwojem hodowli nie będzie zainteresowania. To sprawia, że mimo różnicy cen i zainteresowania konsumentów z Unii ceny wołowiny zmienią się nieznacznie i nie od razu.

Za to prawdopodobnie już w maju zdrożeje wieprzowina, a więc mięso i wędliny. Według zakładów mięsnych będzie to wzrost o 10-15 proc. Wieprzowina zdrożeje, bo będzie na nią popyt w Unii, ale głównie dlatego, że wchodzimy w świński dołek, a więc okres drastycznego spadku podaży i wzrost cen surowca, czyli świń. W lecie ceny znowu troszkę spadną, bo to okres mniejszej konsumpcji, ale od trzeciego kwartału znowu pójdą ostro w górę.

Okrągły, drogi ryż

Zdrożeje ryż, bo kończy się tani bezcłowy import z Azji. Unia chroni swoich producentów wysokimi cłami na ryż azjatycki – 412 euro za tonę. Ryż z Unii będzie kosztował już w czerwcu w portach w Polsce 550 euro (dziś ten z Azji ok. 300 dol., czyli ok. 240 euro), wzrost cen będzie więc ponaddwukrotny. Do tego ryż europejski jest głównie okrągły, mocno klejący się, a Polacy wolą ryż długi. Za ryż długi z Azji będziemy więc płacili 652 euro za tonę (cena w porcie). Z powodu strachu przed ustawą o opodatkowaniu nadmiernych zapasów wielu importerów już zrezygnowało z ryżu z Azji, więc dość szybko wyczerpią się zapasy tańszego produktu.

Zboża w Unii są droższe niż u nas o 5-7 proc. i o tyle zdaniem producentów i przetwórców zdrożeją już w maju. Ta podwyżka przełoży się na ceny mąki, makaronu i pieczywa. Teoretycznie powinien to być wzrost cen niewielki – o 2 proc., ale ponieważ dojdzie do tego wzrost cen energii i transportu, to w rezultacie mąka i makarony mogą też zdrożeć o 5 proc., tyle że z pewnym opóźnieniem po wzroście cen zbóż. Jakie będą ceny mąki makaronów i pieczywa, dowiemy się jednak dopiero po tegorocznych żniwach.

Cytrusy w dół

Nie powinna zmienić się cena jaj, bo chociaż ceny energii pójdą w górę, to stanieją pasze. Mogą stanieć owoce cytrusowe, bo prawdopodobnie obniżymy VAT na nie z 22 do 7 proc.

Nie zmienią się ceny warzyw, ale owoce miękkie jak truskawki, maliny, czereśnie czy porzeczki mogą sporo zdrożeć, bo jest na nie duży popyt w Unii. I tu wiele będzie jednak zależało od tegorocznego urodzaju.

Źródło: Gazeta Wyborcza