Wielkotowarowe gospodarstwa mogą być konkurencyjne

W Polsce jest 4,5 tys. wielkotowarowych gospodarstw rolnych, które zajmują ok. 2,5 mln ha i produkują niemal 50 proc. surowców używanych w przetwórstwie spożywczym i hodowli zwierząt.

Firmy te są rentowne, ale po akcesji Polski do UE dla utrzymania konkurencyjności 3,6 tys. z nich potrzebne są zmiany przepisów, dotyczących m.in. długości dzierżawy gruntów, nadzorowanych przez Agencję Nieruchomości Rolnych oraz zrównanie praw wielkotowarowych gospodarstw z pozostałymi gospodarstwami w dostępności do środków unijnych. Nowe rozwiązania, dające poczucie bezpieczeństwa właścicielom wielkich gospodarstw, są opracowywane w resorcie rolnictwa.

Duzi zagrażają największym

W ocenie Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ) gospodarstwa wielkotowarowe, mające ponad 200 ha (średnia to 900 ha), stanowią zaledwie 0,2 proc. ogółu gospodarstw w kraju. Ich produkcja (20 proc. całego rolnictwa) jest mniejsza niż produkcja małych, średnich oraz dużych gospodarstw (średnia ok. 40 ha), należących do indywidualnych rolników. – Zagrożeniem dla największych są duże rodzinne gospodarstwa, niewymagające zatrudniania pracowników najemnych i opłacania za nich licznych składek – mówi prof. Wojciech Jóżwiak z IERiGŻ. – Perspektywy rozwoju dla dużych gospodarstw są dobre, gdyż w porównaniu z unijnymi mają o prawie 20 procent niższe koszty produkcji ze względu na mniejsze koszty amortyzacyjne, zaś koszty robocizny są i do 2006 roku będą niewielkie.

W gorszej sytuacji znajdą się największe gospodarstwa, te przejęte od PGR, gdyż po akcesji ich koszty funkcjonowania będą rosnąć ze względu na spodziewane podwyżki czynszów dzierżawnych i płac pracowników. Konieczne będą inwestycje w ochronę środowiska, podniesienie bezpieczeństwa żywności i tzw. dobrostanu zwierząt, gdyż bez nich niemożliwe jest otrzymanie subwencji unijnych.

 – Nie możemy inwestować na wielką skalę. 3600 osób gospodarujących na nieco ponad półtora miliona ha umowy z Agencją ma podpisane na 10 lat, bez gwarancji, że zostaną one z nimi odnowione. W przypadkach losowych, chociażby suszy, rozmowy o restrukturyzacji płatności są bardzo trudne – twierdzi Mariusz Olejnik, prezes Federacji Związków Pracodawców – Dzierżawców i Właścicieli Rolnych (Federacja). Przeszkodą w rozwoju zrestrukturyzowanych gospodarstw po b. PGR było wykluczenie ich z funduszu SAPARD, a ponadto błąd ten naprawiono zbyt późno. Niski i bez zróżnicowania – według Federacji – jest plon referencyjny (3 t/ha), a dopłaty bezpośrednie są wybitnie niekorzystne dla najefektywniejszych gospodarstw. Federacja ma zastrzeżenia do ograniczeń finansowych, m.in. w sektorowym programie operacyjnym.

Józef Pyryus z Agencji Nieruchomości Rolnych informuje, że w województwie lubuskim, od 3 lat cierpiącym na susze, doszło do zmniejszenia czynszu dzierżawnego niemal do zera, a i tak wsparcie okazało się niewystarczające. W polskim rolnictwie nie ma odpowiedniego systemu ubezpieczenia od nieprzewidzianych klęsk produkcyjnych.

Minister obiecuje zmiany

Zmiany na lepsze zapowiada Wojciech Olejniczak, minister rolnictwa, który pracuje nad zmianą prawa dotyczącego dzierżawy gruntów od Agencji Nieruchomości Rolnych. Dzierżawa będzie na pewno dłuższa i zapewni dzierżawcy i jego następcom poczucie bezpieczeństwa. Po akcesji do UE gospodarstwa wielkotowarowe mogą liczyć na wyższe, nawet do 10 mln zł, wsparcie ich przetwórstwa i lepszy marketing.

 – Zmiany są możliwe. Wystarczy wykazać, że są ekonomicznie uzasadnione i zwiększą konkurencyjność tej grupy zawodowej – ocenia Wojciech Olejniczak.

Źródło: Rzeczpospolita