Listy Millera i Olejniczaka w sprawie dopłat dla rolników

Premier Leszek Miller napisał w zeszłym tygodniu listy do swoich odpowiedników z pozostałych krajów poszerzonej UE, wzywając do objęcia rolników z nowych państw członkowskich pełnymi dodatkowymi dopłatami bezpośrednimi.

Poinformował o tym w środę w Brukseli minister rolnictwa Wojciech Olejniczak , dodając, że również on sam wystosował równolegle podobne listy do innych ministrów rolnictwa z 15 obecnych i 9 pozostałych przyszłych państw członkowskich.

Polska sprzeciwia się takim zmianom w Traktacie Akcesyjnym, które przewidują tylko stopniowe objęcie nowych państw dodatkowymi dopłatami dla rolników, wprowadzanymi przez reformę wspólnej polityki rolnej. Rząd protestuje też przeciwko zamrożeniu limitów produkcji mleka do 2014 roku.

 – Dyskusja trwa. Nie wszystkie decyzje jeszcze zapadły – powiedział Olejniczak polskim dziennikarzom w przerwie środowej sesji unijnej Rady ministrów rolnictwa w Brukseli.

Przyznał jednak, że rząd myśli już o dołączeniu do unijnych rozporządzeń jednostronnej polskiej deklaracji w tej sprawie, czyli swoistego wotum separatum (przyszli członkowie nie mają do 1 maja możliwości zablokowania unijnej decyzji).

Do tej pory żadne z obecnych państw członkowskich nie poparło Polski i innych kandydatów w tej sprawie. Piętnastka zgadza się z propozycją Komisji Europejskiej , żeby wszelkie dodatkowe czy nowe dopłaty bezpośrednie dla rolników – które będą wprowadzane w całej Unii od 2004 roku – wypłacać w nowych państwach według schematu uzgodnionego dla nich w czasie, kiedy jeszcze do Unii kandydowały.

Schemat został wynegocjowany w Kopenhadze i przewiduje, że budżet unijny wypłaci w 2004 roku tylko 25 proc. dopłat należnych nowym członkom, 30 proc. w następnym itd. (prócz tego mogą oni przesunąć na ten cel część funduszy rozwoju wsi i mają prawo dołożyć środki własne).

Latem Piętnastka uzgodniła jednak reformę wspólnej polityki rolnej, która przewiduje obniżkę cen i dodatkowe dopłaty w sektorze mleczarskim (do masła i mleka w proszku), a także dla producentów roślin energetycznych i orzechów. Planuje się także nowe dopłaty do cukru, tytoniu, chmielu.

Polska protestuje, przekonując, że Traktat Akcesyjny przewidywał stopniowe wprowadzanie tylko istniejących dopłat, co i tak pozbawi kraj 11 mld euro z unijnej kasy w okresie przejściowym dochodzenia do pełnego wymiaru dopłat (2004-2012).

Nie zgadza się też na zamrożenie przyznanej jej kwoty mlecznej. Reforma wspólnej polityki rolnej przewiduje utrzymanie obecnych limitów produkcji mleka do 2014 roku, co wymaga zmian w Traktacie Akcesyjnym, gdyż ustalono w nim kwoty tylko do 2007 roku.

Unia zwraca uwagę, że sprzedaż mleka do mleczarń sięga obecnie w Polsce 7 mln ton rocznie, przy kwocie 8,5 mln ton wywalczonej przed rokiem na szczycie w Kopenhadze. Prócz tego przewidziano kwotę sprzedaży bezpośredniej 464 tys. ton rocznie i tzw. rezerwę restrukturyzacyjną 416 mln ton w wypadku, gdyby do 2006 roku wzrosła sprzedaż do mleczarń.

Rząd argumentuje jednak, że to nie wystarczy, jeśli kwoty zamrozi się do 2014 roku, gdyż już teraz polskie gospodarstwa rolne produkują na własne potrzeby 2,3 mln ton mleka rocznie i ta ilość mogłaby w przyszłości trafić na rynek.

Tymczasem Francja, Niemcy i Hiszpania nie tylko poparły oprotestowane przez Polskę propozycje Komisji, ale chciały jeszcze objąć nowych członków Unii cięciami w wypadku przekroczenia uzgodnionego pułapu wydatków rolnych. Chodzi o nowy „mechanizm dyscypliny finansowej”, który według Komisji nie powinien obejmować takich krajów jak Polska, póki nie dostają pełnych dopłat dla rolników.

Źródło: Informacyjna Agencja Radiowa