Polskie opóźnienia

Komisja Europejska przedstawiła wczoraj raport na temat przygotowania Polski do członkostwa w Unii Europejskiej. Z nieoficjalnych informacji wiadomo, że Bruksela za jedną z najbardziej opóźnionych dziedzin uzna weterynarię oraz bezpieczeństwo żywności.

To, co chyba najbardziej nie spodobało się w Brukseli to opóźnienia w dostosowaniu polskiego prawa do unijnych przepisów sanitarno-weterynaryjnych. Zarzucono nam nie tylko brak całych ustaw, ale także opóźnienia w wydaniu dziesiątek rozporządzeń wykonawczych.

Rząd prace zakończył, ale ustawy jeszcze nie są obowiązującym prawem. Dlatego resort rolnictwa przyznaje, że Polska nie zdążyła jeszcze w całości przyjąć unijnych przepisów, ale jednocześnie zapewnia, że wszystkie zaległości zostaną nadrobione. Podobnie rzecz się ma ze sprawą systemu rejestracji i identyfikacji zwierząt, który jeszcze nie funkcjonuje.

Jednak ten drobny szczegół jest niezwykle istotny, gdyż nie pozwala kontrolować przemieszczania się zwierząt. A to jest niezbędne na przykład, gdy wybuchnie epidemia BSE. Jednak weterynarze zapewniają, że w tym względzie Polska spełnia wszystkie unijne standardy.

Oznacza to, że pod kątem BSE badamy wszystkie sztuki bydła powyżej 30 miesiąca życia, a ostatnie wykryte w Polsce przypadki choroby – zdaniem rządu – potwierdzają szczelność tych kontroli. Kolejny zarzut z brukselskiego raportu to fatalny stan naszych zakładów przetwarzających mięso i mleko, z których tylko 170 spełnia unijne warunki. Pozostałe już teraz powinny otrzymywać decyzje lekarzy weterynarii, w których znajdować się będzie ostateczny termin zakończenia prac modernizacyjnych. W przypadku ich nie dotrzymania grozi im wstrzymanie produkcji.

Źródło: Agrobiznes, TVP1