KE chce opodatkować zapasy produktów rolnych

Komisja Europejska w ciągu kilku miesięcy określi listę produktów rolnych, których zapasy w krajach akcesyjnych będą musiały być do 1 maja 2004 r. ściśle ograniczone. Chyba że firmy handlowe gotowe są zapłacić dodatkowy podatek.

Niektóre towary rolne są w UE chronione wyższymi stawkami celnymi niż w 10 krajach dołączających do wspólnego rynku. Unia boi się spekulantów, którzy przed tą datą sprowadzą np. do Polski większe ilości produktów, żeby potem sprzedać je z zyskiem w Unii.

Dlatego Bruksela opracowuje listę wrażliwych produktów, dla których zostanie określony normalny poziom zapasów Za wszystko, co znajdzie się powyżej tej granicy, firma wprowadzająca dany produkt na rynek będzie musiała zapłacić podatek.

 – Chcemy, żeby ta lista była jak najkrótsza – powiedział wczoraj dziennikarzom Jerzy Plewa, wiceminister rolnictwa. Propozycje Brukseli ciągle się zmieniają. Obecnie na liście znajdują się na przykład pieczarki, ale też mięso, na co Polska nie chce się zgodzić. – Są różne wersje listy Raz jest ona wspólna dla całej „10”, raz są to osobne wykazy dla każdego z krajów – wyjaśniał wiceminister.

Polska gotowa jest zgodzić się na wspólną listę, jeśli będzie ona krótka. W przypadku długich i bardziej skomplikowanych, będziemy optowali za osobnymi wykazami. Nasz rynek jest bardziej chroniony niż niektórych innych krajów „10”. Nasza indywidualna lista byłaby więc prostsza – mówił Plewa.

Konieczność płacenia podatku od tej części zapasów, która przekracza normalny poziom, mogłaby obowiązywać nawet trzy lata.

 – To bardzo długo – przyznawał polski wiceminister. Niepokój Polski i innych krajów akcesyjnych budzi także fakt, że Bruksela proponuje, aby podatek był odprowadzany do kasy unijnej.

 – Jeśli już taki podatek zostanie wprowadzony to wpływy z tego tytułu powinny zasilać budżet krajowy – przekonywał Jerzy Plewa.

Dla Polski propozycje Brukseli są nie całkiem zrozumiałe. Stawki celne na produkty przetworzone są w Polsce wyższe niż w UE, a na produkty podstawowe zbliżone.

-Nie widzimy żadnych sygnałów na rynku, że ktoś próbuje spekulować – stwierdził Plewa.

Podkreślał techniczne problemy z rozliczaniem zapasów poszczególnych firm i ich opodatkowaniem. Kontrola będzie musiała objąć praktycznie każdą najmniejszą firmę importową.

Źródło: Rzeczpospolita