Na początku może być szok. Rozmowa z prezesem Agencji Rynku Rolnego Zbigniewem Izdebskim na temat sytuacji polskiego rolnictwa po wejściu Polski do Unii Europejskiej

Rz: Po wejściu Polski do Unii Europejskiej rola Agencji Rynku Rolnego zmieni się zasadniczo. Jak kierowana przez pana instytucja jest przygotowana do nowych zadań?

Zbigniew Izdebski: Jesteśmy na ostatnim etapie przygotowań. W tym miesiącu złożymy do ministra finansów pakiet akredytacyjny i jeśli uzna on, że spełniamy stawiane nam wymagania, staniemy się agencją płatniczą. Zatrudniamy około 1000 osób, z których połowa pracuje w centrali w Warszawie, reszta w 16 oddziałach terenowych. I wszyscy mają co robić, bo oprócz przygotowania do nowej roli wykonujemy także prace bieżące.

Zakres waszych zadań znacznie rozszerzy się po integracji. Na rynku ilu produktów będzie interweniować agencja?

Obecnie interweniujemy na rynku 8 – 10 produktów, po integracji będziemy działać na rynku 20 grup towarowych, przy czym będziemy wykorzystywać aż 48 różnych mechanizmów wspólnej polityki rolnej Unii Europejskiej.

Ktoś mógłby wyciągnąć z tego wniosek, że Agencja Rynku Rolnego będzie teraz musiała mieć znacznie więcej środków finansowych?

Zakres interwencji Agencji rzeczywiście się rozszerzy, ale jednocześnie głębokość tych interwencji będzie nieraz znacznie mniejsza. Na przykład na rynku zbóż Agencja nie będzie już w okresie żniw zastępować podmiotów skupowych; ograniczy się do skupu nadwyżek ziarna, czyli tego zboża, którego rolnikom nie udało się ulokować na rynku.

Tak więc zamiast – jak teraz – obejmować interwencją 5 – 6 mln ton zbóż, będziemy kupować nie więcej niż kilkaset tys. ton. Będzie to zależało od sytuacji na rynku, a ta będzie zależeć od wysokości zbiorów i popytu na ziarno. Bo na tym polega interwencja, że nie zastępuje, tylko uzupełnia działanie rynku.

Jak więc w przyszłym roku będzie wyglądał skup zbóż?

Przecież nie znikną z rynku ani podmioty, które dotąd skupowały ziarno, ani rolnicy. Nie będzie tylko kredytów preferencyjnych na skup i nie będzie dopłat do cen skupu. Poza tym skup interwencyjny rozpocznie się dopiero w listopadzie i Agencja będzie płaciła za pszenicę po 10,31 euro za tonę.

Ile zatem pieniędzy będzie teraz miała Agencja?

Tego właśnie nie wiemy, bo to zależy od decyzji Komisji Europejskiej. My ze swojej strony określimy tylko potrzeby i będziemy starali się przekonać Komisję, że są one uzasadnione.

I rząd na interwencję na rynku nie dołoży ani grosza?

Nie dołoży, bo nie wolno. Krajowe środki będą przeznaczone tylko na pokrycie kosztów administracyjnych Agencji, które obecnie stanowią około 5 proc. jej wydatków ogólnych. Jest to około 60 mln zł rocznie.

Jakie jest obecne zadłużenie Agencji?

Oblicza się je na 1,2 mld zł i zostanie ono spłacone w ciągu 3 – 4 lat. Chcę jednak podkreślić, że Agencja nie zadłużała się „sama z siebie”. Długi powstały w wyniku realizacji zadań, jakie jej stawiano, i w warunkach, które nie bardzo od niej zależały. Wszystkie kredyty Agencji były przy tym gwarantowane przez skarb państwa.

Jak duże są obecnie w ARR zapasy produktów rolnych i czy Agencja zdąży się ich pozbyć do momentu integracji?

Są dwie główne grupy takich towarów, w których przypadku wielkość zapasów może być kwestionowana przez Komisję Europejską: zboża i mięso wieprzowe. Jednak zapasy ziarna są w istocie niewielkie, a zapasy wieprzowiny udało się już zmniejszyć ze 170 tys. do mniej niż 100 tys. ton. Poprzez eksport, a także przez pomoc dla najuboższych grup ludności. Jakieś zapasy musimy jednak mieć, bo jest to jedna z funkcji Agencji.

Panie prezesie, kiedy patrzy się na mechanizmy Wspólnej Polityki Rolnej, w ramach których Agencja ma np. dopłacać do przechowalnictwa serów czy wypłacać rekompensaty za wycofywane z rynku owoce i warzywa, to aż skóra cierpnie na myśl o możliwych tu malwersacjach?

Rzeczywiście, mechanizmów Wspólnej Polityki Rolnej jest bardzo dużo, ale istnieją również bardzo precyzyjne procedury, które znacznie ograniczają możliwości dokonywania oszustw. W Agencji, która po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej będzie nastawiona na wspieranie bardziej przedsiębiorców niż rolników, powstaje obecnie centralny rejestr przedsiębiorców i jeśli zechcą oni skorzystać z pomocy ARR, będą musieli spełnić wszystkie wymagania formalne.

Będą zobowiązani np. do wpłacania wysokich kaucji, które zostaną im zwrócone dopiero po stwierdzeniu, że w tym, do czego się zobowiązali, nie popełnili żadnych nadużyć. W każdym przypadku obowiązywać będą oddzielne procedury, w tym także zasada „czterech oczu”, czyli podwójnej kontroli. Zatrudniamy w tym celu wybitnych rzeczoznawców i towaroznawców.

Co w związku z nowymi zadaniami Agencji martwi pana najbardziej?

To, że rolnicy nie są mentalnie przygotowani do nowego systemu, jaki będzie obowiązywał w sprzedaży produktów rolnych. Że będą obowiązywały kwoty produkcji mleka, cukru, tytoniu, skrobi ziemniaczanej, że kwoty te będą miały określoną wartość materialną, w związku z czym powstanie wtórny obrót nimi, itd. Oczywiście, rolnicy szybko się tego wszystkiego nauczą, ale na początku to może być szok.

Źródło: Rzeczpospolita