Wrzesień ciężki dla drobiarzy

Wrzesień co roku zaliczany jest do trudnych miesięcy dla producentów drobiu. Popyt maleje, ludzie nie mają pieniędzy. Ale problemów może być więcej. Drobiarze liczyli na obniżki cen pasz po żniwach, niestety tak nie jest. Za tonę paszy już teraz trzeba zapłacić od 940 do 970 zł i można się spodziewać dalszych podwyżek.

Zboże drożeje, zastępowanie mączek mięsno-kostnych soją podnosi koszty o 5-6 proc., a wprowadzenie opłat od zagospodarowywania odpadów w mieszalniach pasz to wzrost wydatków o kolejne kilka procent.

Problemy są też z pisklętami, sprowadzanymi do nas głównie z Niemiec. Ptasia grypa przyczyniła się do znacznego ograniczenia materiału rodzicielskiego. W tych państwach, gdzie nioski przetrwały, i tak jaj wylęgowych jest o 1/3 mniej – mówią eksperci. W maju za pisklę trzeba było zapłacić około 90 gr., teraz kosztuje ponad złotówkę.

Tylko w ciągu ostatniego miesiąca ceny gotowych tuszek drobiowych spadły średnio o 75 gr. za kilogram. Ceny skupu żywca drobiowego też spadają. Teraz producenci związani z dużymi zakładami mogą otrzymać maksymalnie 2,83 zł za kilogram. Na wolnym rynku ceny są jeszcze niższe.

Na giełdach towarowych poszukiwanym towarem stało się mięso indycze. Ceny pną się w górę. Za kilogram filetów z piersi trzeba zapłacić już 15 zł. To średnio o 1,5 zł więcej niż na początku września.





Źródło: Agrobiznes, TVP1