Stabilizacja na rynku wieprzowiny

Od ubiegłego tygodnia na rynku mięsnym niewiele się zmieniło. Zatrzymały się rosnące ceny na półtusze wieprzowe, do czego przyczynił się zmniejszony popyt na wyroby. W pierwszej połowie września wydatki rodzin nakierowane są głównie na zakupy szkolne.

Ceny zatrzymały się, ale – jak podkreśla Dariusz Stawski z domu handlowego Agro w Łodzi – braki w zaopatrzeniu w surowiec istnieją. Zapasy zostały wyczerpane, zwłaszcza słoniny i tłuszczów oraz tzw. drobnych mięs wieprzowych niezbędnych w przetwórstwie.

Lepiej sprzedaje się łopatka i karkówka. Dlatego rozbieralnie zamiast półtusz chętniej kupują przodki duńskie – przy wysokich cenach półtusz szynka czy schab stają się zbyt drogie. Ożywił się eksport, ale wysokie ceny krajowe znów hamują tę sprzedaż – bywa, że więcej płacą przetwórcy krajowi.

Brak wieprzowiny ożywił rynek mięsa wołowego. Gdy w maju dwójki wołowej nikt nie chciał po 3,5 zł, dziś po wyczerpaniu zapasów cena skoczyła do 4,3 – 4,5 zł.

Podobnie jest z mięsem drobiowym, jak piersi kurczaków oraz indycze, a także udźce, podudzia i wszystkie elementy dodawane w przetwórstwie do wieprzowiny.

Pół roku temu sprzedawano te mięsa po 6 zł albo po kosztach, byle odzyskać gotówkę, i chętnych nie było. Teraz trudno je kupić po 9 zł.

Źródło: Rzeczpospolita