Kłopoty ze zbożem paszowym

Na rynku zbóż sytuacja nie zmienia się już od miesiąca. Rolnicy, którzy mają pszenicę i żyto na sprzedaż, wiozą je w pierwszej kolejności do punktów interwencyjnego skupu z dopłatami. Mimo dużych dostaw, skup przebiega w tym sezonie bez zakłóceń.

Wyjątkowo mała, jak na tę porę roku, jest podaż zbóż paszowych. To skutek mniejszych zbiorów i dobrej jakości zebranych plonów, co – według oceny rolników – kwalifikuje zboże jako konsumpcyjne.

W rezultacie ceny ziarna paszowego z tygodnia na tydzień rosną. Trudno już znaleźć w ofertach giełdowych pszenicę, jęczmień, a nawet pszenżyto taniej niż po 500 zł i to w magazynie producenta.

 – Wytwórniom trudno akceptować takie ceny, dlatego producenci pasz zaczęli się rozglądać za tańszymi surowcami, np. otrębami – twierdzi Piotr Beśka z Eternus Brokers.

Ostatnio popyt na otręby zwiększył się, a ceny wzrosły powyżej 400 zł za t. W niektórych młynach trzeba się zapisać na listę oczekujących. Wzrost popytu oraz cen spowodował, że znów opłaca się import z Czech. Otręby na granicy południowej wystawiane są po 350 zł za t.

Przy tak wysokich cenach zbóż trzeba się też liczyć ze wzrostem notowań mąki. Na razie młynarze podnieśli jej ceny o kilka groszy na kilogramie.

Sytuacja na rynku zbóż paszowych może się poprawić po zbiorach kukurydzy. Zwłaszcza że zapowiadają się one bardzo dobrze, na około 2 mln t. Na razie kukurydza jest jednak droga, kosztuje ok. 500 zł za t. Dlatego transakcji nie jest wiele. Dla porównania przed rokiem kosztowała o 30 proc. mniej.

W ofertach giełdowych pojawił się rzepak. Przy cenach od 1110 do 1130 zł za t zainteresowanie tym ziarnem jest niewielkie.

Źródło: Rzeczpospolita