Zakłady mięsne musza płacić za odbiór odpadów poprodukcyjnych

Od dziś firmy zajmujące się ubojem i przetwórstwem mięsa będą płaciły za odbiór odpadów poprodukcyjnych, co znacząco zwiększy koszty ich funkcjonowania i przełożyć się może na ceny wyrobów.

Firmy z branży mięsnej rocznie wytwarzają 700 tys. t odpadów poubojowych, z których można zrobić 180 tys. t mączek i 70 tys. t tłuszczów Do wczoraj przedsiębiorstwa zajmujące się utylizacją odpadów za nie płaciły, i np. Morliny otrzymywały 1 gr za kg.

Teraz firmy utylizacyjne każą sobie płacić za odbiór odpadów i Morliny wyłożą 6 gr za każdy kg, co miesięcznie obciąży ich budżet kwotą ponad 100 tys. zł. Prezes Morlin i Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa Przemysław Chabowski nie ukrywa, że te dodatkowe koszty mogą się przełożyć na ceny przetworów i mięsa świeżego.

Problem jest powiązany z zakazem stosowania od 1 listopada br. mączek mięsno-kostnych w żywieniu zwierząt (uwąża się, że mogą wywoływać BSE), co jest zgodne z zaleceniem dyrektywy unijnej.

Jeśli Polska nie zastosuje się do tych wymagań, nie będzie mogła eksportować mięsa do krajów UE. W ocenie dr. Andrzeja Rudego z Głównej Inspekcji Weterynaryjnej istnieje wiele sposobów wykorzystania mączek, m.in. do biokompostowni, produkcji biogazu i energii elektrycznej, którą można sprzedać do sieci państwowej.

W naszym kraju jednak nie ma takich spalarni. Firmy utylizacyjne zapowiadają ich wybudowanie, ale na to potrzebują pieniędzy, które chcą ściągnąć z zakładów przetwórczych i ubojni, a to w rezultacie najprawdopodobniej obciąży także konsumentów.

By odpady nie były zakopywane, trzeba kontrolować ich zagospodarowanie. ZPEiIM proponuje, by utylizacja odbywała się przy pomocy finansowego wsparcia budżetu. Umowy powinny być podpisywane wyłącznie z firmami, które udowodnią miejsce pochodzenia surowca i sposób jego utylizacji.

 – Sfinansowanie całej operacji może być pokryte poprzez opłaty weterynaryjne za czynności wykonywane na rzecz przetwórców – mówi Chabowski. – Opłaty nie muszą wzrosnąć. Nie trzeba się bać tego rozwiązania, gdyż daje ono gwarancję sprawnego nadzoru i łatwej eliminacji nieuczciwych podmiotów – tłumaczy.

Źródło: Rzeczpospolita