Problemy z dopłatami do przechowywania zbóż

Jedną z tegorocznych form interwencji Agencji Rynku Rolnego są dopłaty do przechowywania pszenicy. Ich wysokość wynosi 120 zł do tony.

Warunek: rolnik musi we własnym gospodarstwie wyprodukować minimum 100 ton pszenicy. Łącznie objęto tym systemem interwencji 500 tys. ton zboża.

Popyt na dopłaty do przechowywania zbóż przekroczył jednak przyjęty przez ARR limit i wyniósł ponad 1 mln ton. W związku z tym oddziały Agencji zmuszone zostały do obniżania zgłaszanych przez rolników ofert na przechowanie ziarna o połowę (współczynnik korygujący wynosi 0,4981).

Rolnicy nie są jednak w stanie pojąć, dlaczego prezes ARR zdecydował, że badania jakości przechowywanych przez nich zbóż muszą obejmować całą deklarowaną przez rolnika ilość ziarna, nie tylko tę część, na którą rolnik rzeczywiście otrzymał limit od Agencji.

Zaświadczenia o jakości zadeklarowanej przez rolnika jakości zbóż wydają wojewódzkie inspektoraty jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych.

 – Takie badania więcej rolnika kosztują – uważa Krzysztof Bojar, wiceprezes Krajowej Federacji Producentów Zbóż. – Ilość przechowywanego z dopłatami Agencji zboża rolnik musiał zadeklarować do 7 sierpnia, czyli wówczas, kiedy mógł ją określić tylko szacunkowo, bo pszenica rosła jeszcze na polu.

Kiedy zaś dowiedział się, że Agencja nie przyznała mu takiego limitu, o jaki zabiegał, np. 600 ton, a o połowę mniejszy, resztę zboża mógł przecież sprzedać. I teraz nie można już ani zmierzyć, ani zbadać ilości ziarna, jakiej przechowanie deklarował. A to oznacza, że straci prawo do dopłat za przechowywanie pszenicy.

Jak poinformowano „Rz” w biurze prasowym ARR, jej kierownictwo szuka obecnie takich rozwiązań, które byłyby zgodne z postulatami rolników. W tym celu prezes ARR spotka się jutro z przewodniczącym Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, aby ustalić formę korekty wspomnianego zarządzenia.

Źródło: Rzeczpospolita