Nadzwyczajnie spokojne żniwa

Dobra wiadomość dla kierowców: do końca żniw nie będzie rolniczych blokad na drogach. Skup tegorocznych plonów przebiega bowiem nadzwyczaj spokojnie i każdy, kto chce odstawić zboże do skupu, może to zrobić bez większych problemów.

Mamy jednak i złą wiadomość: z powodu słabszych zbiorów zabraknie pszenicy konsumpcyjnej na przednówku i w związku z tym może podrożeć pieczywo.

Tegoroczny skup interwencyjny prowadzony przez Agencję Rynku Rolnego przebiega w nadzwyczaj spokojnej atmosferze. Nie ma kolejek przed elewatorami, protestujących rolników, którzy nie dostali się do punktu skupu, blokad na drogach.

Każdy, kto chce sprzedać ziarno, może to zrobić bez żadnych problemów. Dotychczas agencja skupiła 1,9 mln ton pszenicy. W Małopolsce na zaplanowane 37 tys. ton w magazynach znalazło się już blisko 13 tys. ton.

 – Skup odbywa się zgodnie z harmonogramem i potrwa do października, zatem rolnicy mają jeszcze sporo czasu na sprzedaż ziarna, tym bardziej że z każdym miesiącem jego cena rośnie – mówi Zbigniew Nowak, dyrektor krakowskiego oddziału ARR.

Jak zapewnia, pomimo suszy tegoroczne zboże jest bardzo dobrej jakości, a plony, oprócz powiatów miechowskiego i dąbrowskiego, na całkiem przyzwoitym poziomie.

Gorzej jest w innych regionach Polski, gdzie susza spustoszyła duże obszary zasiewów. Jak szacuje GUS, tegoroczne zbiory będą o 2 mln ton niższe niż w roku ubiegłym. I chociaż Ministerstwo Rolnictwa zapowiada, że pszenicy na przednówku nie zabraknie, mało kto wierzy w te deklaracje.

– Na rynku przeważa popyt. Firmy chętnie skupują pszenicę, spodziewając się zwyżki cen tego surowca za kilka miesięcy – mówi Marcin Musiał z internetowej giełdy rolnej Netbrokers w Krakowie.

Jego zdaniem, wobec niższych plonów trzeba będzie kupić pszenicę za granicą w ilościach na pewno wyższych niż w ub.r., kiedy import wyniósł 600 tys. ton. Kłopot jednak w tym, że ceny zboża na światowych rynkach poszły w górę, gdyż wielu krajom susza dała się jeszcze bardziej we znaki niż nam i import na razie jest nieopłacalny.

Dr Michał Kisiel z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej twierdzi, że w Unii Europejskiej zbiory są mniejsze o kilka procent w stosunku do 2002 r., najbardziej spadły w Niemczech i Francji – aż o 9 proc.

W efekcie Komisja Europejska bezterminowo odwołała wszystkie przetargi na sprzedaż zboża poza granice Unii. Słabe plony i drożejąca pszenica przekładają się już na zwyżki cen pieczywa. Na taki krok zdecydowali się już piekarze w Wielkiej Brytanii.

 – Nam na razie zwyżki nie grożą. Na pewno nie w tym roku. Sądzę, że ceny chleba zaczną rosnąć dopiero od marca, gdy wyczerpią się zapasy ARR – mówi dr Kisiel.

Według niego, nie ulega wątpliwości, że zboża zabraknie na przednówku. Świadczą o tym szacunki dotyczące zapotrzebowania na ziarno i wielkości produkcji. Na razie wiadomo, że rolnicy zbiorą 21,7-22,7 mln ton podstawowych zbóż. Do tego trzeba dodać plony tegorocznej kukurydzy, co łącznie da wynik 23,4-24,7 mln ton.

Zapotrzebowanie na zboże będzie w tym roku niższe o 4 proc. w stosunku do ub.r., ale i tak przekroczy możliwości naszego rolnictwa, gdyż wyniesie ok. 26,8 mln ton. W ciągu najbliższych miesięcy będziemy musieli sprowadzić 2,5 mln ton, z czym na przednówku może być spory problem.

Ceny pszenicy są już teraz bardzo wysokie – za francuską płacono w lipcu 147 USD za tonę, czyli prawie tyle, co wiosną br. – a w przyszłym roku na pewno pójdą jeszcze bardziej w górę.

Źródło: Dziennik Polski