SAPARD: Nowe szanse dla przedsiębiorców

W rok po uruchomieniu SAPARD ulega istotnym zmianom. Najważniejsze z nich dotyczą tej części unijnego funduszu, która jest przeznaczona dla przedsiębiorców.

O ile w wypadku gmin już dziś można powiedzieć, że fundusz SAPARD okazał się prawdziwym sukcesem – bowiem promesę na współfinansowanie inwestycji uzyskało 1 718 gmin i powiatów na łączną kwotę 800 mln zł (to prawie 82 proc. dostępnych środków) – tak w wypadku przedsiębiorców sukces jest dużo skromniejszy. O ile w ogóle o sukcesie może być mowa. Na razie wnioski przedsiębiorców opiewają tylko na 200 mln zł – czyli 40 proc. dostępnych środków.

Nie wykorzystamy?

Pierwsze miesiące funkcjonowania SAPARD-u dla przedsiębiorców ujawniły wady systemu udzielania dotacji. Okazało się, że niektóre firmy działające w branży przetwórstwa spożywczego nie mają w ogóle szans na dotacje, bowiem ich działalność – produkcja karmy dla zwierząt – nie została uwzględniona. Z kolei inne firmy odpadły w przedbiegach bo, owszem, miały „odpowiednią” działalność, ale… używały niedozwolonych surowców (np. kości i pierza do produkcji mączki zwierzęcej). Wielu przedsiębiorców narzekało także na zbyt małe dotacje – w niektórych przypadkach SAPARD opłacał jedynie 30 proc. proponowanych inwestycji. Właśnie dlatego zdecydowano się na wprowadzenie zmian do programu.

Teraz będzie inaczej

Teraz pojawiła się jednak szansa, że więcej przedsiębiorców zdecyduje się sięgnąć po unijne pieniądze – SAPARD się zmienia. 11 lipca br. Komisja Europejska wydała zgodę na jednoczesną reformę w trzech Działaniach – dla rolników indywidualnych, dla przedsiębiorców i dla gmin. Zgoda Komisji oznacza, że zmiany zostają teraz wprowadzone w Polsce.

Co się zmienia w Działaniu 1? wprowadzenie jednolitego poziomu finansowania na poziomie 50 proc. kosztów kwalifikowanych, bez podziału na kategorie inwestycji. Dotychczas istniały trzy różne kategorie inwestycji o różnym, dostępnym poziomie pomocy- od 30 proc. do 50 proc.); zmieniają się także przepisy dotyczące możliwości budowy nowych budynków.

Ustanowienie 50 proc. pułapu refundacji dla każdej branży ma – paradoksalnie – największe znaczenia dla małych i średnich firm. Dlaczego? Wiele z nich myślało o inwestycjach rzędu 250 tys. zł. Jednak minimalna kwota dotacji wynosiła 120 tys. Tak więc dopóki obowiązywał 30-procentowy próg, nie mieli o czym marzyć. Dopiero teraz będą mogli składać wnioski. Wprowadzone ostatnio zmiany w programie SAPARD powinny ułatwić przedsiębiorcom skorzystanie z unijnej pomocy.

 – Ten program pomocowy pozostaje skomplikowany, ale jako jedyny oferuje tak duże pieniądze. Spodziewam się większej ilości wniosków – uważa Maja Koźmińska, menedżer ds. unijnych programów pomocowych w firmie doradczej PricewaterhouseCoopers.

Kto pierwszy, ten lepszy

SAPARD – podkreślają eksperci – przy najlepszych chęciach ARiMR-u i beneficjentów nie będzie w stanie przygotować całej branży do spełnienia unijnych norm. W puli dla przedsiębiorstw jest w tej chwili ok. 900 mln zł. Zakładając, że przeciętna wielkość dofinansowania to blisko 0,8-1 mln zł, łatwo policzyć, że środków starczy najwyżej dla tysiąca firm. A przecież przedsiębiorców jest znacznie więcej. Stąd ARiMR apeluje do przedsiębiorców: składajcie wnioski jak najszybciej! Obecna „tura” kończy się 29 września tego roku. Kolejne będą ogłaszane aż do maja 2004 r. – ale nikt nie jest w stanie zagwarantować, że pieniędzy wystarczy dla wszystkich chętnych.

Jeżeli tak będzie, ostatnie umowy o dotację będą podpisywane prawdopodobnie w lipcu 2004 r. – a więc gdy Polska będzie już formalnie członkiem Unii Europejskiej. Ci przedsiębiorcy, którzy w ostatnim rzucie wystąpią o dotację, będą mieli czas na rozliczenie się i wypłatę pieniędzy aż do lipca 2006 r.

Niestety, te zakłady przetwórstwa mięsa, które należą do kategorii B1 (obejmuje ona te firmy, które powinny spełniać wszystkie normy fitosanitarne w dniu naszego wejścia do Unii), a które dopiero teraz zamierzają złożyć wniosek o dotację, mają niewielkie szanse, by zdążyć ją wykorzystać. Pieniądze zostaną wypłacone prawdopodobnie już po 1 maja 2004 r. W dużo lepszej sytuacji są zakłady kategorii B2 – bo dla nich udało się wynegocjować okres przejściowy. Powinny więc zdążyć skorzystać z unijnych pieniędzy.

Źródło: Gazeta Wyborcza