Wnioski o dopłay bezpośrednie – próba generalna

Kto ma pisać, co pisać i jak pisać. To pytanie, które nadal dręczy opolskich rolników. Jeśli dylemat wkrótce nie zostanie rozstrzygnięty, o dopłatach bezpośrednich będą musieli zapomnieć.
Z ostatnich pilotażowych badań wynika że rolnicy sami jeszcze tego nie wiedzą. Na razie wiadomo na pewno, że na Opolszczyźnie jest prawie 71 tys. gospodarstw indywidualnych, ale tylko połowa z nich zajmuje się uprawą roli. Tymczasem według danych urzędów gmin płatników podatku rolnego może być w województwie ponad 50 tys.

Wynika stąd, że więcej gospodarstw płaci podatek, niż zajmuje się uprawą roli. Realizowany właśnie przez Agencję pilotażowy program wypełniania wniosku o dopłatę wykazuje, że rolnicy nie wiedzą nawet co wpisywać.

 – Okazuje się, że rolnicy we wnioskach podają najczęściej tylko ziemię, której są właścicielami. Świadczy to o kilku sprawach, przede wszystkim o tym, że np. większość umów dzierżawnych jest zawartych ustnie. Po drugie, że rolnicy do tej pory nie rozstrzygnęli tego problemu, kto będzie składał wniosek – użytkownik czy właściciel – mówi dyrektor Opolskiego Oddziału ARiMR Antoni Konopka. Czy uda się pogodzić interesy tych, którzy są właścicielami gruntów i tych, którzy je tylko użytkują?

To co na Opolszczyźnie nadal jest problemem, w województwie kujawsko-pomorskim już być przestało. Prawie 100 rolników uczestniczyło w próbnym wypełnianiu projektów wniosków. Teraz są one sprawdzane i weryfikowane przez pracowników Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w gospodarstwach.

Czy wnioski są łatwe czy też nie, zdania wśród rolników są podzielone.

 – Spodziewałem się, że będzie bardziej skomplikowane niż się faktycznie okazało. Większych problemów nie było i myślę, że większość rolników nie będzie miała problemów z wypełnieniem tych wniosków – mówi rolnik, gmina Zła Wieś Wielka Ireneusz Gorczyca

Pracownicy Agencji wyliczają problemy, które najczęściej mieli rolnicy przy wypełnianiu wniosków. Stanisław Barłóg z Kujawsko-Pomorskiego Oddziału Regionalnego ARiMR twierdzi, że rolnicy mieli problemy między innymi z odczytaniem właściwym map geodezyjnych, które otrzymali na zebraniach pilotażowych. Były problemy ze znalezieniem działki, były pomyłki numerów konturów klasyfikacyjnych z numerem działki.

W biurze ARiMR w Toruniu podkreślają, że rolnicy podeszli rzetelnie do wypełniania projektów wniosków a wizytacje w gospodarstwach potwierdzają dane jakie wpisali.

Źródło: Agrobiznes, TVP1