Branża mięsna: Firmy w coraz lepszej kondycji

Polskie firmy zajmujące się przetwórstwem mięsa, mimo spadających cen surowca, są w coraz lepszej kondycji finansowej. Stają się także coraz bardziej konkurencyjne w stosunku do firm europejskich, gdyż mają o 50 proc. niższe marże: ubojową i na wyroby gotowe.

Jednakże wykorzystanie szans eksportowych jest uzależnione od szybkiego wyeliminowania barier prawnych, związanych z bezpieczeństwem żywności i efektywności służb marketingowo-dystrybucyjnych.

Wzrost wpływów ze sprzedaży o 13 proc. w bieżącym roku chce osiągnąć 41 liczących się zakładów z branży mięsnej, które wzięły udział w VI edycji rankingu opracowanego przez tygodnik "BOSS-Rolnictwo". Według analityków, z którymi rozmawiała "Rz" – jest to realne założenie i da prawie 6 mld zł wpływów z ok. 18 mld zł spodziewanych dla wszystkich firm z branży mięsnej. Od kilku lat prym zarówno w rankingu, jak i opracowaniach Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ) wiodą firmy rodzinne. Ta grupa przedsiębiorstw poprawia swoją kondycję finansową: w 2001 r. ich skumulowany wynik netto dał stratę w wysokości 11,4 mln zł, natomiast za 2002 r. wykazały one 141,5 mln zł zysku netto.

Krajowe firmy mają przewagę nad unijnymi pod względem m.in. wysokości marży ubojowej, a ich oferta produktowa jest podobna. Odbiegamy poziomem wydajności pracy i płac.

W ocenie uczestników wczorajszego spotkania zarówno o możliwym wzroście eksportu firm, jak i ich dalszym rozwoju zadecydują głównie regulacje związane z ubojem gospodarczym i sprzedażą pochodzącego z niego mięsa do placówek żywienia zbiorowego oraz z bezwzględnym przestrzeganiem norm weterynaryjnych. Wszelkie bariery, jak zapewnia Jerzy Pilarczyk, podsekretarz stanu w resorcie rolnictwa, będą zlikwidowane jeszcze przed akcesją z UE. W ciągu najbliższych kilku miesięcy polskie prawo będzie w pełni zgodne z unijnym.

 – Warunki uboju w gospodarstwach rolnych będą takie same jak dla rzeźni. W najbliższych dniach ogłosimy kryteria, jakie muszą spełnić zakłady, które swoją działalność miały zakończyć w 2007 roku. Każde odstępstwo od wymagań spowoduje ich likwidację – zapewnia Jacek Leonkiewicz, radca Głównego Lekarza Weterynarii.

Zapowiadane zmiany nie wystarczą do zwiększenia obecności firm na rynku rosyjskim, na który w 2002 r. trafiło z Polski 40 proc. całego importu wieprzowiny i 20 proc. wołowiny. Rosja wyznaczyła kontyngenty ilościowe dla importu mięsa i ma podpisaną umowę z UE, ale nie obejmuje ona nowych państw. Nikołaj Zachmatow, radca handlowy Ambasady Rosji w Warszawie zachęca, by polskie związki branżowe założyły swój oddział w Moskwie i rozpoczęły rozmowy z rosyjską organizacją producentów i przetwórców mięsa. Z kolei Tanja Jaksch, dyrektor polskiego oddziału Centralnego Towarzystwa Marketingowego Gospodarki Niemieckiej szansę dla polskich firm mięsnych widzi we Francji i Anglii. Te, które będą chciały pozostać w Niemczech, muszą przejść przez tworzony właśnie nowy system kontroli jakości.

Źródło: Rzeczpospolita