Bałagan w IACS

Stan prac w Polsce nad systemem IACS pozwalającym na ewidencję bydła można określić jednym słowem: katastrofa – uważają eksperci Komisji Europejskiej, którzy na początku czerwca odwiedzili Polscę. Pozostałe zarzuty Brukseli to brak centralnej bazy danych i współpracy między Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, a instytucjami Komisji Europejskiej.

Na początku czerwca Polskę odwiedziła misja Komisji Europejskiej, której celem było zbadanie postępu we wprowadzaniu systemu ewidencji i kontroli bydła IACS. Eksperci nie zostawili na nas suchej nitki. "Rzeczpospolita" dotarła do dwóch notatek Przedstawicielstwa RP przy Unii Europejskiej przygotowanych dla resortu rolnictwa, dotyczących wniosków ekspertów KE z misji przeglądowej.

Z dokumentu wynika, że eksperci oceniają stan wdrożenia systemu ewidencji bydła jako "katastrofalny". Wskazują, że rozpoczęcie wprowadzania od września 2003 r. setek tysięcy kwestionariuszy zwierząt przy obecnej liczbie personelu agencji jest niewykonalne. Przedstawione przez stronę polską informacje na temat bazy danych bydła pokazują, że jest ona ciągle w fazie realizacji. W "Rz" z 13 czerwca pisaliśmy, że prezes ARiMR jest zadowolony z zaawansowania prac przy systemie. Jednocześnie przedstawił nową – 11. wersję planu stworzenia systemu IACS.

Po zakończeniu misji unijny komisarz ds. rozszerzenia UE G?nter Verheugen przestrzegał, że jeśli Polska nie poczyni zasadniczych postępów w dostosowania mleczarni, zakładów mięsnych i rybnych do unijnych norm sanitarnych, nasza żywność może zostać czasowo wykluczona ze wspólnego rynku.

Bruksela zarzuca nam brak współpracy i słaby przepływ informacji. W czasie czerwcowej misji specjaliści podkreślali wręcz, że "jedyne stałe informacje, jakie do docierają do Brukseli, są to doniesienia prasowe na temat systemu IACS". Eksperci zwracają uwagę na brak współpracy między strukturami Inspekcji Weterynaryjnej oraz ARiMR, ponieważ pominięcie służb weterynaryjnych w systemie rejestracji bydła nie zapewni właściwej kontroli przemieszczania zwierząt i zwalczania chorób zakaźnych.

Niepokój KE budzi postęp prac ustawodawczych nad dostosowaniem przepisów weterynaryjnych. Unijni eksperci zaznaczają, że kiedy poprzednio nowelizowano ustawę weterynaryjną, od czasu przesłania projektu do Sejmu do wejścia ustawy w życie minął prawie rok. Dlatego nie dają wiary zapewnieniom, że po skierowaniu w czerwcu do parlamentu pięciu projektów weterynaryjnych prace uda się zakończyć w lipcu.

Dokumenty odnoszą się także do działalności specjalnej grupy zadaniowej do spraw ustaw weterynaryjnych. W ramach misji przeglądowej unijni eksperci spotkali się z tą grupą. Jak czytamy w notatce, byli "zaskoczeni brakiem rozumienia" różnic pomiędzy dyrektywami, rozporządzeniami i decyzjami, więc "powstają wątpliwości, czy ten zespół podoła" zadaniu.

Zdumienie ekspertów wzbudził fakt, że wytyczne przesłane z KE do Inspekcji Weterynaryjnej w sprawie listy acquis (wykaz aktów prawnych) weterynaryjnej nie zostały udostępnione zespołowi zadaniowemu. Strona unijna wyraziła rozczarowanie, że pomimo dwuletnich nalegań Polska nie wyznaczyła dotąd osób koordynujących przekazywanie KE tablic zgodności aktów prawnych z obszaru weterynarii i spraw fitosanitarnych. Dokumenty wysyłane przez Warszawę różnią się między sobą jakością i mają niejednolity format. Przygotowują je nadal różne zespoły ludzi.

Źródło: Rzeczpospolita