Sejm debatował nad aferą zbożową

Chodzi o blisko 36 tysięcy ton zboża Agencji Rynku Rolnego, jakie zniknęło z prywatnych magazynów, w których było przechowywane. Zdaniem wszystkich posłów Agencja źle funkcjonuje, system interwencji jest korupcjogenny, nieszczelny i nieskuteczny. – Mówimy o 36 tysiącach ton wobec milionów, jakie w Polsce są produkowane – mówił Bogdan Pęk z LPR. – Nie wiem, czy system jest korupcjogenny, wiem, że on w ogóle nie działa. Mówmy o tym, jak go zmienić, a nie o braku 36 tysięcy ton.

Zastępca prokuratora generalnego Karol Napierski poinformował posłów, że prokuratura prowadzi siedem śledztw o zawłaszczenie przez osoby prywatne państwowego zboża. Pięć śledztw to sprawy, które wykryła sama Agencja Rynku Rolnego, wcześniej już opisywane. Jedna jest w sprawie posła Artura Balazsa, którego 30 maja "Trybuna" oskarżyła o przekręty na rynku zboża (chodzi o wywiad, jakiego "Trybunie" udzielił właściciel elewatorów na Pomorzu Andrzej Łukowski). Ostatnia sprawa została wszczęta w środę, po tym, jak kontrolerzy Inspekcji Handlu Artykułami Rolno-Spożywczymi w asyście policji włamali się do jednego z elewatorów Łukowskiego i stwierdzili brak około 20 tysięcy ton zboża. Artur Balazs powiedział wczoraj w Sejmie, że sam nigdy nie handlował zbożem, nie importował go i nie eksportował, a wspólna akcja "Trybuny" i Łukowskiego jest grą polityczną. Temu ostatniemu zaś chodziło o odwrócenie uwagi od własnych elewatorów, nie zgodził się on zresztą dobrowolnie na ich skontrolowanie. Balazs zarzucił też prokuraturze, że uniemożliwia kontrolerom sprawdzenie pozostałych czterech elewatorów Łukowskiego. – Nie chronimy Łukowskiego, wszystkie magazyny będą sprawdzone – zapewniał wczoraj Napierski.

Źródło: Gazeta Wyborcza