Po akcesji ziemia rolnicza zdrożeje

W Polsce ceny ziemi rolniczej są jednymi z najtańszych w Europie. Hektar gruntów ornych można kupić już za około 1400 euro. To od kilku do kilkunastu razy taniej niż w państwach Unii Europejskiej.

Jednak zdaniem ekspertów takie różnice nie będą trwały wiecznie, a po akcesji ceny ziemi rolniczej powinny pójść w górę. Pierwsze sygnały już są widoczne. W zeszłym roku grunty orne, co prawda nieznacznie, bo zaledwie o 3 proc., ale podrożały.

 – Większość rolników wstrzymuje się ze sprzedażą ziemi nie tylko dlatego, że liczy na lepsze ceny ziemi po wejściu do Unii, ale też dlatego, że nie ma dla nich alternatywy jeżeli chodzi o urządzenie sobie życia – uważa Alina Sikorska z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa.

Rolnicy nie chcą się pozbywać swojej ziemi z jeszcze jednego powodu. Wiedzą, że po wejściu do Unii Europejskiej jej wartość wzrośnie, bo do każdego hektara Bruksela będzie wypłacać dopłaty bezpośrednie. W efekcie na rynku mamy wielu chętnych do kupienia ziemi, ale niewielu chce się jej pozbyć.

Zainteresowanie kupnem ziemi rolniczej powinno rosnąć. Zwłaszcza ze strony tych rolników, którzy chcą rozwijać swoje gospodarstwa, powiększać produkcje, a tym samym dostawać większe dopłaty bezpośrednie. Jednak uchwalone niedawno prawo ogranicza możliwości rozwoju gospodarstw zwłaszcza tych dużych.

Ustawa o kształtowaniu ustroju rolnego wprowadziła bowiem maksymalną wielkość gospodarstwa rolnego. W zależności od tego czy prowadzi je indywidualny rolnik czy spółdzielnia nie może ono przekroczyć odpowiednio 300 i 500 hektarów.

Jest to gwarancja, że nie podetniemy skrzydeł tym rolnikom, którzy chcą dokupić kilka hektarów w najbliższym czasie – mówi Wojciech Olejniczak, wiceminister rolnictwa. – Nie wprowadzamy ustawy bardzo restrykcyjnej, aby nie doprowadzić powstawania w Polsce latyfundiów – ogromnych gospodarstw, które przytłoczą swoją produkcją małe i średnie gospodarstwa.

Nowe prawo nie ingeruje jednak w tzw. prawa nabyte, czyli nie oznacza parcelacji gospodarstw większych niż 300 czy 500 hektarów.

Źródło: PAP