Powiększać produkcję czy likwidować hodowlę?

Raz w górę, raz w dół – tak wygląda sytuacja na rynku żywca wieprzowego. Teraz przyszedł czas na podwyżki, ale jak na razie raczej symboliczne – mówią hodowcy. Ceny żywca wzrosły średnio o 5-10 gr/kg. Świń jest coraz mniej, bo wielu hodowców już ograniczyło produkcję. Jak mówią, przy bardzo drogich paszach opłacalności nie ma żadnej. Odstawiane tuczniki są teraz lżejsze. Średnio ważą 103-108 kg.

Chociaż zakłady starają się jak mogą zniechęcić hodowców do sprzedaży macior oferując bardzo niskie ceny, do punktów skupu trafia ich coraz wiecej. Rolnicy boją się, ze już niedługo Agencja może przerzucić środki z rynku mięsa na zboża. Wtedy skończy się skup półtusz, a ceny spadną. Dlatego wolą teraz pozbyć się żywca.

Duże zakłady płacą rolnikom ceny zbliżone do agencyjnych, ale tylko za klasę R i wyższe. Tymczasem 1/4 skupowanych tuczników to klasy O i P, nie przyjmowane przez Agencję.

Wciąż tanieją prosięta. To jeszcze jeden dowód na to, że niewielu rolników jest teraz zainteresowanych rozwijaniem hodowli. Ceny prosiąt w woj. świętokrzyskim i mazowieckim spadły do 50-60 zł za parę.

Od czasu likwidacji Zakładów Mięsnych w Opolu w woj. opolskim nie ma dużej masarni. Większość trzody wywożona jest w inne rejony kraju. Wykorzystują to handlarze, głównie ze Śląska, którzy przyjeżdżają po odbiór zwierząt. W ostatnich dniach zeszli z ceny do 2,80 zł/kg. To już, zdaniem rolników, jest poniżej kosztów produkcji. Tym razem hodowcy trzody chlewnej nie czekają, aż zajrzy im w oczy bankructwo. Większość z nich zmniejsza pogłowie trzody chlewnej.

Przed rokiem zbyt wielu rolników chciało zarobić na tucznikach. Hodowlą zajęły się całe wsie. Teraz właściciele wieprzowych ferm są w dramatycznej sytuacji. Nadprodukcję wykorzystują pośrednicy.

Źródło: Agrobiznes, TVP1