Z Unią taniej

Za korzyści, jakie będziemy mieli ze wstąpienia do Unii Europejskiej, będziemy musieli zapłacić. Dużo więcej jednak stracimy, jeśli nie znajdziemy się we Wspólnocie – wynika z raportu pt. "Bilans korzyści i kosztów przystąpienia Polski do UE".

Raport przygotowały niezależne ośrodki badawcze, m.in. Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych, Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową, Instytut Pracy i Spraw Socjalnych, Instytut Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Raport przedstawia dwa scenariusze – co będzie, jeśli wybierzemy Unię i co się stanie, jeśli do niej nie przystąpimy w przyszłym roku.

Praca

Zmniejszy się bezrobocie. Jeśli dołączymy do krajów Piętnastki, to – jak szacują analitycy – po 10 latach bezrobocie w naszym kraju wyniesie 14 procent. Spadać będzie wprawdzie niezależnie od naszej przynależności do UE, jednak jeśli tego nie zrobimy to w 2014 roku będzie o ponad 800 tys. więcej bezrobotnych. Wynika to m.in. z napływu inwestycji zagranicznych, ale także z zapotrzebowania na imigrantów w krajach Piętnastki. Gdy pozostaniemy poza obszarem swobodnego przepływu pracowników, pracodawcy unijni zamiast Polaków zatrudniać będą chętniej obywateli tych państw, które dołączą do Piętnastki.

Ceny

Według raportu, po naszym przystąpieniu do UE ceny wzrosną, ale nie aż tak, jak stanie się to, jeśli zdecydujemy się nie wchodzić do Wspólnoty. Różnica może wynieść nawet 15 procent. – Ceny w dużej mierze kształtują się na rynkach lokalnych, dlatego tak różnią się nawet w poszczególnych krajach Unii – mówi Michał Górzyński z Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych. Wzrosną głównie te, których ceny skupu regulowane są odgórnie, a które są wyższe obecnie w Unii niż w Polsce, takie jak cukier, czy wołowina.

Przedsiębiorstwa

Jak oceniają autorzy raportu, największych zmian można spodziewać się po akcesji w sektorze przedsiębiorstw przemysłowych. Zyskają te firmy, które już teraz w dużej mierze opierają się na eksporcie. – One nie muszą obawiać się konkurencji, gdyż już dziś świetnie sobie radzą na rynkach unijnych. Są to na przykład branże meblarska i oponiarska – uważa Michał Górzyński. – Na rynki zachodnie przebić się mogą też firmy spożywcze. Myślę, że dobrze poradzą sobie również firmy usługowe – transport, logistyka, firmy budowlane.

Wstąpienie do Wspólnoty oznacza jednak dla niektórych przedsiębiorstw koszty przystosowania się do unijnych standardów. – Takie branże, jak spożywcza czy farmaceutyczna będą musiały zadbać o uzyskanie koniecznych zezwoleń i certyfikatów bezpieczeństwa. Jeśli nie dostosują się do wymagań unijnych ,nie będą mogły funkcjonować – twierdzi Górzyński.

Rolnictwo

Aby nasze rolnictwo nie odstawało od europejskich norm, a chodzi tu o przemysł mleczarski i mięsny, będziemy musieli wydać 1,7 mld euro. Część pieniędzy na ten cel otrzymamy bezpośrednio z UE. Poszczególne gospodarstwa, by móc sprzedawać swoje wyroby będą musiały wydać od kilku do kilkunastu tysięcy złotych, jednak już po kilku latach pomoc z Unii wyniesie więcej niż ich obecne dochody. Musimy się liczyć z tym, że nie wstępując do Wspólnoty koszty reformy rolnictwa i tak trzeba będzie ponieść. Mamy nadprodukcję żywności, a żeby ją sprzedawać np. do Rosji już teraz rolnicy muszą mieć unijne certyfikaty.

Źródło: Gazeta Pomorska