Jaki podatek powinni płacić rolnicy?

Po wejściu do Unii Europejskiej o jedną trzecią zwiększą się dochody rolników. Nałożenie na rolników obowiązku płacenia podatku dochodowego zachęci ich do inwestowania w rozwój swoich gospodarstw – uważa doradca prezydenta prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz.

W opublikowanym we wtorek w "Gazecie Wyborczej" "komunikacie" Ministerstwo Finansów reklamuje pomysły z "Naprawy finansów Rzeczypospolitej" wicepremiera Kołodki. Przekonują doń nie urzędnicy resortu, lecz autorytety, m.in. doradca prezydenta Kwaśniewskiego do spraw rolnictwa.

 – Wicepremier wypowiedział się już sto tysięcy razy, chcieliśmy, by głos zabrały także inne osoby, w tym doradcy prezydenta Kwaśniewskiego – powiedział "Gazecie" rzecznik MF Jarosław Skowroński.

W swoim programie wicepremier proponuje włączenie rolników do powszechnego systemu opodatkowania. Teraz rolnicy indywidualni płacą podatek rolny uzależniony od klasy ziemi, na której gospodarzą – stosuje się tu tzw. hektar przeliczeniowy – oraz ceny żyta ogłaszanej przez GUS. Wpływy z tego podatku są dochodami gmin.

MF proponuje 9-10-proc. zryczałtowaną stawkę od dochodu z 1 ha przeliczeniowego. Według resortu taka stawka zapewni, że obciążenie rolników nie wzrośnie, nie stracą na tym także gminy.

Tymczasem PSL jest propozycją wprowadzenia ryczałtu zbulwersowane.

 – Najwyraźniej kogoś w otoczeniu wicepremiera Kołodki zabolało to, że rolnicy dostaną trochę żywego pieniądza w postaci dopłat bezpośrednich. A ponieważ przy wprowadzeniu podatku dochodowego 99 proc. gospodarstw pokazałoby straty, to wymyślono ryczałt – powiedział w wywiadzie dla "Gazety" Zbigniew Kuźmiuk (PSL).

PSL jest przeciwne podatkowi zryczałtowanemu, bo musiałby go płacić nawet rolnik bez żadnego dochodu, dlatego ludowcy wolą zwykły podatek dochodowy.

Zdaniem Zbigniewa Kuźmiuka "w związku z naszym wchodzeniem do Unii wprowadzenie podatku dochodowego w rolnictwie jest po prostu nieuchronne, ale kolejność musi być inna: najpierw dojście gospodarstw o charakterze rynkowym do dochodowości, a dopiero później podatek, i to pełny podatek dochodowy".

Zalety podatku dochodowego jako instrumentu zachęcającego chłopów do inwestowania podkreśla doradca prezydenta RP prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz.

 – Na polską wieś popłyną z budżetu UE wcale niemałe środki. W latach 2004-06 będą one większe niż to, co wydajemy na naukę i szkolnictwo wyższe, ochronę zdrowia i obronność. Na ogólną sumę ok. 7,8 mld zł euro z budżetu UE tylko mniej niż 0,9 mld euro przeznacza się na interwencję rynkową. Pozostała kwota, czyli ok. 6,9 mld euro, trafi na wieś i do rolnictwa w ramach tzw. środków strukturalnych – ocenia doradca prezydenta.

 – Według różnych szacunków po akcesji dochody rolników wzrosną średnio o blisko 30 proc., trzeba zatem wprowadzić taki system, który nie tylko zapewni poprawę konsumpcji (co też jest ważne), ale również zmobilizuje jak największą liczbę rolników do działań, w wyniku których otrzymane pieniądze pomnożą się, a nie zostaną przejedzone – uważa profesor Duczkowska-Małysz.

Jej zdaniem "jest wielce prawdopodobne, że znaczna część tych funduszy będzie przeznaczona na konsumpcję, czyli nie przyczyni się do rozwoju. Możliwości nakazania rolnikom, iż mają te środki przeznaczyć na inwestycje lub inne prorozwojowe wydatki, nie ma. Jedynym zatem mechanizmem jest podatek dochodowy".

Zdaniem doradcy prezydenta "skłoni on rolników do inwestowania i ponoszenia wydatków prorozwojowych (np. zakup komputera, instalacja internetu, kształcenie, edukacja), które będą kosztem działalności gospodarstwa rolnego, a w konsekwencji wpłyną na zmniejszenie podatku dochodowego".

Według prof. Duczkowskiej-Małysz ewidencja przebiegu działalności gospodarczej w rolnictwie jest ważna nie tylko dlatego, że wymaga tego od nas Unia (by korzystać ze Wspólnej Polityki Rolnej, trzeba rejestrować przychody i rozchody, mieć konto w banku i zarejestrować się w systemie IACS), ale także dlatego, że pozwala to rolnikowi obliczyć opłacalność produkcji.

 – To nie obliczenia z sufitu, ale rzetelny rachunek nakładów i wyników jest podstawą tego, abyśmy dokładnie wiedzieli, jaka jest skala produkcji, jakie są różnice w opłacalności, efektywności itp. Wreszcie – ewidencja nakładów i wyników pozwala rolnikowi mieć kontakt z bankiem, który w jego imieniu będzie w przyszłości zarówno przyjmował na jego konto pieniądze pochodzące z różnych tytułów, jak również płacił w jego imieniu zobowiązania – przekonuje prof. Duczkowska-Małysz.

Zdaniem doradcy prezydenta: "W każdym państwie każdy obywatel ma ustawowy obowiązek płacenia podatków. Nie płaci tylko ten, kto nie osiąga dochodów, co właśnie wynika z ewidencji przychodów i kosztów ponoszonych na prowadzenie działalności gospodarczej, a nie z tego, że partie chłopskie lub inni lobbyści deklarują, iż rolnicy osiągają dochody lub nie".

Jednak poseł Kuźmiuk przypomina, iż "budujemy dopiero w Polsce system IACS, który docelowo będzie pozwalał na bardzo precyzyjną ewidencję przychodów gospodarstw rolniczych oraz ich kosztów".

 – Dopiero to może być podstawą do precyzyjnego liczenia dochodu i w konsekwencji opodatkowania go. To zabierze nam ładne parę lat. Na razie wybraliśmy uproszczony system dopłat do wielkości gospodarstwa na trzy lata z możliwością przedłużenia go na kolejne dwa. Dopiero potem zacznie obowiązywać system premiujący produkcję, a więc wymagający ewidencji, co się w gospodarstwie uprawia i hoduje, a w konsekwencji określający poziom przychodów – mówi poseł Kuźmiuk.

Dlatego być może – według informacji "Gazety" – MF zastanawia się nad daniem rolnikom wyboru – albo ryczałt, albo opodatkowanie na zasadach ogólnych (tu wymagane byłoby prowadzenie księgi przychodów i rozchodów lub w wypadku dużych gospodarstw tzw. towarowych – ksiąg rachunkowych).

Źródło: Gazeta Wyborcza