Rolnictwo – skutki integracji z Unią Europejską

Jeśli nie wejdziemy do UE, to nie wyjdziemy z głębokiego kryzysu ekonomicznego, politycznego i społecznego, w jakim znajduje się obecnie Polska – to wniosek z wczorajszej konferencji naukowej na SGGW poświęconej skutkom integracji.

Dramatycznie przedstawiałyby się koszty rezygnacji z przystąpienia do Unii w przypadku rolnictwa. Tu skutki globalizacji są szczególnie fatalne i aby im zapobiec – 30 najbardziej rozwiniętych krajów świata na subsydia dla rolnictwa przeznacza corocznie ponad 310 mld USD (w 2001 roku – 311 mld USD).

Polski nie stać na tak wysoki poziom ochrony rolnictwa, które u nas pełni funkcje nie tylko ekonomiczne, ale i socjalne. Dzięki niskiej wydajności chroni miejsca pracy.

Wejście do Unii Europejskiej umożliwiłoby Polsce oddzielenie społecznej funkcji rolnictwa od jego funkcji ekonomicznej. Warunki, które ostatecznie wynegocjowano, również nie skazują polskiego rolnictwa na zagładę.

Obliczono, że przy płatnościach bezpośrednich na poziomie 40 proc. płatności unijnych polskie rolnictwo ma szanse konkurowania na jednolitym rynku europejskim z produktami rolnymi z UE, tyle że przy takim poziomie płatności opłacalność produkcji rolnej byłaby taka jak teraz.

Dlatego tak ważne jest, by budżet państwa wykosztował się na uzupełnienie dopłat bezpośrednich do wynegocjowanych w Kopenhadze w wysokości: 55 proc. w 2004 r., 60 proc. w 2005 roku i 65 proc. w 2006 roku.

 – Nie wyobrażam sobie, aby dopłaty bezpośrednie mogły być niższe – powiedział uczestniczący w konferencji minister rolnictwa i rozwoju wsi Adam Tański.

Za zdolny do konkurowania z UE uznano także polski przemysł spożywczy. Ale około 1700 zakładów mięsnych, blisko 200 zakładów drobiarskich oraz co najmniej 84 mleczarni będzie musiało zrezygnować z ambicji bycia na rynku.

Źródło: Rzeczpospolita