UE: Biopaliwa wracają na stół

Od 2005 roku biokomponenty mają stanowić 2 proc. zużywanej w krajach UE benzyny i oleju napędowego, a 5 lat później – 5,75 proc. Uzgodniona wczoraj między Parlamentem Europejskim i Radą UE dyrektywa wymusza ponowne otwarcie kontrowersyjnej debaty w sprawie paliw ekologicznych w Polsce.

Wprawdzie wyznaczone wskaźniki nie są obowiązkowe i mają jedynie charakter zalecenia, jednak kraj UE, który nie chciałby się do nich dostosować, musi wytłumaczyć, dlaczego nie może tego uczynić i co proponuje w zamian. Do tej pory żaden z kandydatów nie poprosił zresztą o okres przejściowy od stosowania nowej regulacji.

Szybko wzrośnie produkcja

Eksperci Komisji Europejskiej są przekonani, że wiele krajów "15" będzie się starało szybko zwiększyć produkcję biopaliw. Są do tego przygotowane Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania, Austria i Szwecja, gdzie istnieje odpowiedni przemysł przetwórczy i stosunkowo istotne uprawy roślin oleistych. Wzrost zużycia biopaliw umożliwi wywiązanie się krajów "15" z podjętych w Kioto zobowiązań o redukcji emisji dwutlenku węgla. Co ważniejsze, pozwoli na choć częściowe uniezależnienie od importu paliw i oddalenie ryzyka recesji za każdym razem, kiedy ceny ropy szybują w górę.

Cena jednostkowa powinna spadać

Na razie produkcja biopaliw w Unii jest na tyle mała, że koszt jednostkowy pozostaje bardzo wysoki. Wykorzystanie alternatywnego paliwa jest opłacalne dopiero wówczas, gdy ceny ropy osiągają 70 dolarów za baryłkę. Przy obecnych notowaniach dodatkowy koszt w stosunku do klasycznej benzyny i oleju napędowego wynosi 300 euro na tonie. Dlatego, aby kraje, które wypromują wykorzystanie biopaliw nie były poszkodowane, ministrowie finansów "15" przygotowują dodatkową dyrektywę, która zwalnia z minimalnego opodatkowania paliw tę ich część, którą uzupełnią biopaliwa. Inną formą pomocy mogłyby być dodatkowe dotacje do zasiewów rzepaku, soi, kukurydzy czy słonecznika w ramach Wspólnej Polityki Rolnej (CAP). Nie pozwala jednak na to porozumienie o ograniczeniu protekcjonizmu rolnego, jakie Unia zawarła ze Stanami Zjednoczonymi w Blair House. Zdaniem unijnych ekspertów w miarę wzrostu produkcji cena jednostkowa biopaliw powinna spadać.

Wielka szansa dla Polski

Komisja uważa, że promocja biopaliw to wielka szansa dla rolnictwa Polski i niektórych innych krajów kandydackich. Już teraz Unia sprowadza 30 mln ton oleju roślinnego rocznie. W krajach "15" nie ma bowiem wystarczającej powierzchni na rozwinięcie tego typu upraw. Gdyby wskaźnik wykorzystania biopaliw wzrósł w Unii do 8 proc. zużycia benzyny i oleju napędowego, co dziesiąty hektar gruntów rolnych musiałby zostać obsiany roślinami oleistymi. Na razie biopaliwa stanowią jedynie 0,5 proc. zużycia paliw samochodowych.

Inną szansą dla polskiego rolnictwa jest produkcja alkoholu z cukru. Ceny cukru są w Polsce średnio dwa razy niższe niż w Unii. Produkcja nie można jednak rosnąć, bo Bruksela narzuciła restrykcyjne limity. Jeśli wskaźniki wpisane do nowej dyrektywy zostaną wprowadzone w życie, Unia będzie zużywać w 2010 roku przynajmniej 17,5 mln ton biopaliw rocznie.

Swobodny wybór drogi

Nowa dyrektywa pozostawia krajom UE wolną rękę, jak chcą osiągnąć wyznaczone wskaźniki. Niemcy promują sprzedaż niemal "czystego" biopaliwa, choć ze względu na cenę w niewielkich ilościach. We Francji takie koncerny jak Total-Fina-Elf już przy produkcji dolewają do całości sprzedawanego paliwa niewielką ilość biopaliw. Takie różnice w podejściu wymuszają jednak na producentach silników samochodowych stosowanie bardziej uniwersalnych norm.

Komisja podkreśla natomiast, że produkcja i normy biopaliw nie mogą naruszyć zasady swobody przepływu towarów w ramach Jednolitego Rynku. Każdy producent musi zachować prawo do zaopatrywania się w surowiec do biopaliw gdzie chce: w swoim lub innym kraju Unii. Dlatego kontrowersyjna ustawa w sprawie biopaliw odrzucona przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego była nie do przyjęcia dla Brukseli.

Źródło: Rzeczpospolita