Miller przetrwał

Poselska (PiS) próba wezwania premiera do dymisji nie powiodła się. Samoobrona "zbrojnym ramieniem SLD"?

Głosami SLD, UP, Partii Ludowo-Demokratycznej oraz posłów niezrzeszonych Sejm zdecydował wczoraj, że nie zajmie się w tym tygodniu projektem uchwały PiS wzywającej premiera do dymisji. Do decyzji o wprowadzeniu do porządku tego punktu zabrakło 20 głosów – 32 posłów nie głosowało, najwięcej – 8 – z Samoobrony.

221 posłów było przeciwko uzupełnieniu porządku obrad Sejmu o projekt uchwały PiS. Za wprowadzeniem tego punktu było 202 posłów, a pięciu wstrzymało się.

Sierakowska z Lepperem

Przed głosowaniem szef klubu PiS Ludwik Dorn poprosił o krótką przerwę, mówiąc, że konieczne są "pewne uzgodnienia między klubem a kołami".

Po przerwie zabrał głos Andrzej Lepper i domagał się ekspertyz prawnych dotyczących projektu. Zaznaczył, że według niego wniosek PiS nie powinien być głosowany.

 – Gdzie w konstytucji jest mowa, że można odwołać mocą uchwały prezesa rady ministrów i rząd, czy zmusić premiera do podania się do dymisji. Gdzie jest mowa? Pokażcie ten punkt, bo ja go nie widzę. Może nie potrafię czytać na tyle – wołał Lepper.

Mimo kilkakrotnych próśb marszałka, by opuścił mównicę, Lepper mówił dalej, choć wyłączono mu mikrofon. W końcu Marek Borowski zapowiedział, że zwróci się do Prezydium Sejmu o ustanowienie kary finansowej wobec Leppera.

Izabella Sierakowska (SLD) zaprotestowała przeciwko postępowaniu marszałka. – Pan poseł Lepper jest takim samym posłem, jak my wszyscy. Nie przedstawił pan (marszałek) przed głosowaniem wniosku zgłoszonego przez PiS stanowiska biura legislacyjnego i Prezydium Sejmu. W tym przypadku pan poseł Lepper ma rację -przekonywała posłanka SLD.

Borowski jednak nie zgodził się z nią i oświadczył, że ekspertyzy są w tym przypadku niepotrzebne. – Jeśli marszałek domaga się opuszczenia mównicy, to polecenie musi być wykonywane, jeśli marszałek się nie podoba, to proszę składać wniosek i odwoływać marszałka – zwrócił się do posłanki.

W Berlinie czekali

Przed głosowaniem SLD i UP zwarły szyki. O kilka godzin opóźnił się wylot ministra spraw zagranicznych Włodzimierza Cimoszewicza do Berlina. Początkowo MSZ poinformowało, że w związku z głosowaniem wizyta została zawieszona i odbędzie się w innym terminie.

W klubie SLD przeciwko wprowadzeniu projektu pod obrady Sejmu głosowało 195 posłów, nikt nie był za i nikt się nie wstrzymał. Ale dwóch posłów Sojuszu nie głosowało. Jednym z nich był Jan Kochanowski, który zgłosił awarię swojego urządzenia do głosowania. W UP przeciwko wprowadzeniu projektu uchwały pod obrady głosowało 15 posłów, a jeden nie głosował. W kole Partii Ludowo-Demokratycznej przeciwnych było 4 posłów, a dwóch nie głosowało.

W kole Polski Blok Ludowy Wojciecha Mojzesowicza dwóch posłów wstrzymało się przy głosowaniu, a dwóch nie głosowało. Spośród 10 posłów niezrzeszonych za wprowadzeniem projektu głosował jedynie Gabriel Janowski, siedmiu było przeciw, a wstrzymało się dwóch.

Piskorski nie głosował

Wszyscy głosujący – 52 posłów Platformy Obywatelskiej opowiedziało się za wprowadzeniem punktu do porządku obrad, ale pięciu posłów, m.in. Paweł Piskorski i Rafał Zagórny, nie głosowało.

W klubie PiS wszyscy głosujący – 42 posłów opowiedziało się za rozpatrywaniem projektu; nie głosował jeden. W PSL za wprowadzeniem do porządku obrad projektu głosowało 34 posłów, nikt nie był przeciwny, a jeden wstrzymał się od głosowania. Nie głosowało pięciu posłów.

Głosujący posłowie Samoobrony – 32 opowiedzieli się "za". Podobnie w klubie Ligi Polskich Rodzin wszyscy głosujący – 24 opowiedzieli się za rozpatrywaniem projektu uchwały. Nie głosowało czterech posłów.

Źródło: PAP